Posts Tagged ‘lektury badacza’

Pierwsza recenzja, czyli…

8 lutego 2012

„Reklama a umysł konsumenta. Co działa, co nie działa i dlaczego” (Advertising and the Mind of the Consumer: What Works, What Doesn’t, and Why) to książka ciekawa, którą warto przeczytać nawet jeśli zawodowo nie działa się w branży reklamowej.

Została napisana przez osoby bardzo mocno związane z reklamą zarówno od strony praktycznej, jak i teoretycznej.  Max Sutherland – dyrektor kreatywny oraz profesor, mający doświadczenie w badaniach rynku od strony Klienta.  Alice Sylvester – badaczka z wieloletnim stażem, media planer wyróżniony Thompson Innovation Award, juror EFFIE.

Kariery tych osób nie są bez znaczenia, co widać w konstrukcji książki, która została podzielona na dwie części. Pierwsza omawia podstawy, czyli czym własciwie jest reklama i dlaczego na nas działa. Druga część to już skupienie się na poszczególnych elementach reklamy, ze wskazaniem jak efektywniej je tworzyć i wykorzystywać.

Pierwsza część przewrotnie jest skierowana do szarego zjadacza chleba, ale może z niej całkiem sporo wyciągnąć niejeden Brand Manager. Szczególnie polecam pierwszy rozdział „Mity i mechanizmy”, który bezlitośnie rozprawia się z rzekomą reklamą podprogową czy innymi mniej znanymi „miejskimi legendami”.

Druga część to zręczne połączenie wiedzy kreatywnego z wiedzą badacza oraz media plannera. Każda osoba chcąca zawodowo zajmować się reklamą powina choć raz zajrzeć do tej części książki.

Im byłem bliżej końca, tym nieustannie rosło we mnie wrażenie, że autorzy dają oręż marketerom, chcącym powalczyć z ich agencjami reklamowymi, wskazując na naturalnych sojuszników w postaci badaczy rynku, napędzając jednocześnie koniunkturę domom mediowym.

Czy warto przeczytać? Jak najbardziej, szczególnie jeśli rozpoczyna się karierę w dziale marketingu. Jedyny słaby punkt książki to jej wiek, ponieważ można ją datować na okres BI (Before Internet), a konkretniej na rok 1993. Pojawia się wzmianka o nim w postaci jednego rozdziału, ale nie oczekujemy od niego za wiele 😉

PS.  Jakiś czas temu Przemysław Rosa, kolega ze studiów oraz autor Lektur Badacza, zapytał, czy nie chciałbym napisać gościnnej recenzji do niego na bloga. Ta propozycja była głównym impulsem, aby stworzyć powyższy tekst, jak i zapewne następne o tej tematyce, za co serdecznie mu dziękuję. Recenzja również dostępna na wspomnianym wyżej blogu 🙂

Czy warto postować to samo?

31 stycznia 2012

W weekend przeczytałem książkę, o której mam nadzieję wkrótce uda się napisać kilka słów na blogu Lektury Badacza, więc póki co nie zdradzam tytułu 😉 W każdym razie książka przypomniała mi o kilku rzeczach oczywistych, o których bardzo często zapominamy w bieżączce dnia codziennego:) Dziś o jednej z nich.

Dlaczego w telewizji jedna reklama jest emitowana kilka razy? Aby zoptymalizować jej dotarcie. W dużym uproszczeniu, aby zwiększyć prawdopodobieństwo, że osoby z naszej grupy docelowej będą miały z nią styczność oraz w dalszej kolejności, że ją zapamiętają.

Źr. SXC

Czy takie planowanie komunikacji obowiązuje również w mediach społecznościowych?

Według mnie jak najbardziej. Za przykład posłuży Facebook.

Pojedynczy post dociera w sposób ograniczony do naszych fanów z wielu przyczyn, które tu pominę. Moje obserwacje i dyskusje w których uczestniczyłem sugerują, że jednym wpisem średnio docieramy tylko do 30-50% fanów. Jeśli zamieszczamy dwa posty w ciągu dnia, w różnorodnych porach uda się osiągnąć 50-70% zasięgu (w sumie dla tych postów, ale nadal nie dla każdego z osobna), w ciągu tygodnia udaje nam się najczęściej osiągnąć 100% dotarcia, a nawet więcej 😉

Dane te sugerują, że jeśli tylko raz  opublikujemy wpis, to przejdzie on niezauważony przez ponad 70% fanów. Jest to istotne szczególnie w przypadku unikalnego contentu, który posiadamy tylko my i tylko my możemy o nim pisać (zdjęcia, reklamy, teledyski). W moim mniemaniu warto zajawiać filmy, zdjęcia i linki, które za pierwszym razem wygenerowały większą niż zazwyczaj ilość interakcji. Oczywiście pośród naszych fanów może pojawić się zarzut , że publikujemy to samo, ale jeśli właściwie zajawimy już raz opublikowany materiał, nie powinniśmy mieć tego rodzaju głosów.

Jeśli ktoś nadal jest nieprzekonany, to podaję trochę liczb. Przykład na stronie Prawdziwe kobiety mają krągłości prowadzonej przez Agencję Pink up. Fanpage ma bardzo zaangażowane użytkowniczki (75% fanek) oraz rzeszą osób, które korzystają ze strony, ale nie mają statusu fana 🙂

21 921 – Ilość fanów

9 763 – Average Post Reach

32 525 – Daily Reach

80 660 – Weekly Reach

161 746 – 28 Days Reach

Informacyjnie: Total Reach = The number of people who have seen any content associated with your Page. (Unique Users)

Różnice są chyba widoczne dla każdego 🙂

Jeśli nadal to Was nie przekonuje, to każdy może sprawdzić na stronie, którą administruje w zakładce Insights, jaki ma zasięg dla każdego posta i ostatniego tygodnia.

Mam nadzieję, że powyższe przemyślenia pomogą Wam w optymalizacji komunikacji.


%d blogerów lubi to: