Archive for the ‘Events’ Category

Światowa gwiazda na Czwartku Social Media i Ja ;)

8 maja 2013
Czwartek Social Media

Czwartek Social Media

Warszawska branża socialowo-internetowa (ci od mediów społecznościowych i ta bardziej tradycyjna tzw. digital), a na pewno jej spora część, od kilku miesięcy tkwi w konflikcie. A konflikt jak zawsze jest związany z zasobami. A konkretnie z czasem. Tradycyjnie w pierwszy lub drugi czwartek miesiąc odbywa ją się Czwartki Social Media, od niedawna również w ten sam dzień wypada jedna z Auli, które postawiły na dwa spotkania w miesiącu. Tradycyjnie już od środy zaczynają się lamenty i licytacje gdzie lepiej się pojawić. W tym miesiącu wybór jest prosty.

(more…)

Szewc w butach

11 września 2012

Stałym branżowym dogmatem jest, że „szewc bez butów chodzi”. Nie twierdzę, że jest ono usprawiedliwieniem dla zaniechania jakichkolwiek działań reklamowych przez agencje, ale jest stawiane jako coś oczywistego i zamykającego dyskusje. Dlatego warto wyróżniać wyjątki, które starają się uzyskaną wiedzę wykorzystać, aby promować swoją organizację. Jedynym elementem, który uwiera to fakt, że jest to agencja sieciowa. A to przecież kolejny powód, aby powiedzieć, że oni to mogą, bo są sieciówką… Do rzeczy.

(more…)

Bez rewelacji, czyli rewolucja w komunikacji…

14 lutego 2012

Chyba każdy związany z branżą interaktywną słyszał o cyklicznym seminarium „Rewolucja w Komunikacji”. Mimo, że od początku bywam na spotkaniach z tej serii, to zdarza się, że w ogóle nie dowiaduję się, że takie wydarzenie miało miejsce.

Nie wiem, na jakiej zasadzie jest prowadzona komunikacja z potencjalnymi gośćmi, ale ani razu nie otrzymałem newslettera lub informacji prasowej, przesłanej bezpośrednio na maila. A adresy e-mail były zbierane. Kiedyś. Obecnie już nikt się na to nie sili. Choć może nie jestem w grupie docelowej organizatorów…

Przy takim benchmarku jak „Aula Polska„, gdzie komunikacja jest dwukierunkowa (organizatorzy wysyłają informacje o nadchodzącym wydarzeniu w zamian oczekując, że uczestnicy ocenią prezentacje prelegentów), wygląda to bardzo słabo. Szczególnie, że za „Rewolucją” stoi medialny koncern, który sztuką komunikacji powinien zawstydzać. Co poniekąd się udaje, choć chyba nie o taką konsternację chodzi.

Napawa mnie nadzieją ostatnia współpraca Auli z Agorą, czego ewidentnym dowodem było zorganizowanie ostatniej Auli właśnie w budynku przy Czerskiej (o czym mam nadzieję napiszę jeszcze w tym tygodniu). Miałem też wrażenie, że na standzie reklamowym była informacja, że Gazeta została głównym sponsorem, ale nie widziałem oficjalnego komunikatu. W każdym razie faktem jest, że Inteligo, które w zeszłym roku wspierało Aulę, zniknęło z szyldu. Swoją drogą ciekawy news 🙂

Do rzeczy. We wtorek 31 stycznia odbyło się kolejne spotkanie z serii „Rewolucja w Komunikacji” pod ciekawym tytułem „Multimedia w sieci. Modele biznesowe a potrzeby internautów”. Nie miałem szansy zobaczyć wszystkich wystąpień, z trzech ostatnich musiałem zrezygnować.

Co było? Sami możecie sprawdzić, ponieważ część prezentacji jest do ściągnięcia/przejrzenia TU.  Ja zwróciłem uwagę tylko na kilka.

Pierwsza to Alek Tarkowski, który wspólnie z Justyną Hofmokl zaprezentowali wyniki badania „Obiegi kultury„. Badanie ciekawe i bardzo ważne w kontekście ostatnich wydarzeń związanych z ACTA, ale zostało zabite PowerPointem. Choć może to ton Justyny? Nie wiem, ale mając w pamięci bardzo dynamiczne prezentacje Alka robione w Prezi byłem zdziwiony jakością tego wystąpienia.

Same badanie powinno być przeczytane przez każdego, kto zawodowo zajmuje się dystrybucją treści. W moim odczuciu na bazie podanych tam danych można wypracować niejeden model biznesowy portalu contentowego. Pełen raport dostępny TU.

Po Alku i Justynie pojawił się Marcin Pery z Redefine (ipla.tv), pokazujący absurdy polskiego prawa, które nie nadąża za rzeczywistością. Niestety, jego prezentację zapamiętałem głównie z powodu populistycznych haseł. Wpierw przywołane zostało „badanie” (szczerze wątpię, aby się odbyło, a jeśli się odbyło, to raczej nie jako pełnoprawne badanie) sugerujące, że użytkownik nigdy nie zapłaci za coś, co może mieć za darmo. Następnie pokazując, że nasze prawo każe tylko polskie podmioty , bo nie obejmuje swoim zasięgiem takich platform jak Youtube. Zasugerował, że polscy prawodawcy powinni praktycznie zrezygonować z regulacji lub przyjąć amerykańskie. Sugestia ta wydaje mi się bardzo nieodpowiedzialna, implikuje bowiem szereg rzeczy, z którymi trudno mi się zgodzić (zrezygnujmy z bezpłatnej oświaty, ubezpieczeń społecznych i innych kosztownych świadczeń). Uderzyło mnie to, zwłaszcza w kontekście, że sam prelegent odoływał się w prezentacji do zrozumienia mechanizmu systemu emerytalnego.Oczywiście moje wtyki nie zmienią tego, że prezentacja naprawdę fajna i ciekawa. Polecam.

Moją uwagę przykuły jeszcze dwie prezentacje.

Kamil Przełęcki z Kinoplex bardzo fajnie opowiedział o problemie licencji na przykładzie „Orłów” czyli Polskich Nagród Filmowych. Szczególnie ciekawym zagadnieniem dla osób nieobeznanych z tematem jest „WINDOWING”, czyli na co i kiedy pozwalają umowy pomiędzy producentami, dystrybutorami i innymi podmiotami zaangażowanymi. Umowy, które nadal są tworzone na podstawie tego jak kiedyś wyglądał świat (Before Internet). Warto przejrzeć.

Ostatnią ciekawą dla mnie prezentację  przedstawił Tomasza Plata. Pokazanie, jak TVN testował różne modele biznesowe, jak przeprowadzał badania z i na użytkownikach, przywróciło mi wiarę w biznes mediowy.

Teoretycznie media są obrośnięte różnymi badaniami, ale mam wrażenie, że praktycznie nie są one ani stosowane, ani tym bardziej rozumiane. Dlatego zawsze będzie mnie cieszyć, jeśli organizacja potrafi korzystać z tej wiedzy. Prezentacja niestety nie została udostępniona, więc słów kilka o zawartości.

TVN przez kilkanaście lat eksperymentował z różnymi modelami rozliczania i dostarczania treści. Co logiczne, w obszarze ich zainteresowania znajdowały się również sposoby ochrony treści. Egzekwowanie tych ostatnich jest jednak bardzo czasochłonne, pewnie dla tego pojawiło się zdanie „zrezygnowaliśmy z tego”. Zastosowane modele, dzięki systematycznemu sprawdzaniu , ulegały zmianie, również dzięki wplataniu badań użytkowników (chcemy za darmo) w proces decyzyjny. To właśnie analizy doprowadziły, do powstania tvnplayer.pl.

Czy coś jeszcze było ciekawego? Dla mnie nie. Pełna sala, panel dla panelistów, który w moim odczuciu niczego nie wnosił, spowodowały, że oddaliłem się. Może naprawdę nie jestem w grupie docelowej?

„Enter The Ninja”, czyli od eventu do eventu

8 lutego 2012

W zeszłym tygodniu odbyło się kilka ciekawych imprez związanych z mediami społecznościowymi oraz Internetem jako takim.

Chronologicznie.

We wtorek 31 stycznia gościłem w Agorze na XX seminarium z serii Rewolucji w Komunikacji, zaś w czwartek 2 lutego rozpoczęła się dwudniowa konferencja SocialmediaStandard 2012, tego samego dnia wieczorem o 19:00 odbyło się również „Czwartkowe spotkanie branży social media przy piwie” w klubie Resort.
Miałem na tyle szczęścia i udało się ogarnąć sprawy bieżące, że pojawiłem się na wszystkich trzech imprezach. Nie widziałem, ani nie słyszałem wszystkiego co się na nich odbyło, czasem trzeba było uciec wcześniej lub później, ale na temat każdej wyrobiłem sobie opinie , którymi z chęcią się podzielę 🙂

W związku z tym spodziewajcie się w najbliższych dniach zintensyfikowania publikacji. Pierwsza na tapecie znajdzie się „Rewolucja w komunikacji”, której dostanie się też za poprzednie spotkania 😉

PS. Tytuł nawiązuje do wyczesanego utworu Die Antwoord – Enter The Ninja, który został po prawie dwóch latach istnienia odkryty przez kolegę z pokoju 😉 Albercik – zrastaj się szybko.

Uniwersytecka sauna, czyli jak działa shinobi w bankowości…

21 stycznia 2011

W środę (19.I) odbyła się konferencja z serii Rewolucja w finansach pod tytułem “Banki w social media – różne oblicza działalności”, na której znalazłem się dość przypadkowo. Jednak to czego doświadczyłem w związku z nią i co tam zobaczyłem wywołało we mnie taką chęć opisania tego, że postanowiłem popełnić ten samobójczy wpis. Samobójczy, bo jak to ja, lubię dobitnie wytknąć co mi się nie podobało. Do tego personalnie…

Zacznijmy jednak od początku. A początek skrywa się w mgle wspomnień i wrażeń…

Na jakiejś stronie (najprawdopodobniej Internet PR) znalazłem informację o wymienionym wyżej wydarzeniu. Na stronie www.rewolucjawfinansach.pl, znalazłem tylko informację, że coś takiego będzie się dziać 19 stycznia. Nie przypominam sobie, żeby była tam informacja o prelegentach, a tylko prośba o rejestrację, której oczywiście dokonałem. Przezornie wbiłem sobie to wydarzenie do kalendarza. Działo się to w poniedziałek 10 stycznia.

O 13:43 18 stycznia dostałem potwierdzenie rejestracji wraz z zaproszeniem na “seminarium”. Jako załącznik dodany był program spotkania. Byłem bardzo zaskoczony tak późnym zaproszeniem. Zresztą mojemu zdziwieniu dałem od razu wyraz na epijarowym  fanpag’u.

W związku z tym, że miałem trochę rzeczy do ogarnięcia (mówiłem, że jestem zabiegany?) musiałem bardzo wcześnie wstać, co spowodowało, że o 17.00 gdy dojechałem na spotkanie byłem dość bardzo zmęczony i bardzo wkurzony. Piszę o tym, bo to przełożyło się na mój odbiór spotkania. Z badań wynika, że osoby niezadowolone analizują o wiele bardziej racjonalnie niż te zadowolone (niestety chwilowy brak źródła, jeśli ktoś będzie zainteresowany – pisać, na pewno znajdę).

Na kampusie UW nie było mnie już trochę czasu, a więc zanim odnalazłem budynek dawnego CIUW, zaliczyłem między innymi wydział Prawa i Administracji. Po czasie zorientowałem się, że Androidowa przeglądarka nie doładowała grafiki ze strony na której była wizualizacja miejsca (choć dałbym sobie rękę uciąć, że jej tam nie było), a niestety mapa Googla ze strony organizatorów doprowadza tylko pod bramę uniwersytecką.

W każdym razie dotarłem spóźniony i rozbiłem się od razu o mur osób czekających pod salą. Sala dosłownie pękała w szwach. Praktycznie każda wolna przestrzeń była zajęta, jeśli nie przez stojących ludzi, to przez ich kurtki, plecaki czy teczki. Mało tego, okazało się, że klimatyzacja nie działa.

Zanim udało mi się znaleźć pozycję, która pozwalała na uważne słuchanie, pierwszy prelegent, czyli ktoś z agencji Neuron odpowiadającej za tę hekatombę, skończył swoje wystąpienie. Po nim wyszedł przed spoconych słuchaczy Sebastian Bykowski – Dyrektor Generalny, i nie tylko, PRESS-SERVICE Monitoring Mediów Sp. z o.o., który w założeniu miał opowiedzieć o “różnicy w zabarwieniu emocjonalnym przekazów w mediach tradycyjnych i mediach społecznościowych”. Powiem szczerze, że po osobie z firmy badawczej spodziewałem się standardów naukowych, dlatego bardzo mnie zdziwiło, że z mojego miejsca w tłumie, praktycznie nie widziałem żadnych informacji skąd pochodzą prezentowane dane. Najprawdopodobniej w ogóle ich nie było. Co do prezentowanej wizji mediów społecznościowych uderzyła mnie przebijająca się myśl, że “social media nagle nas napadły i zburzyły nasz bezpieczny świat i teraz trzeba się poruszać w chaosie negatywnych komentarzy, które się TAM pojawiają, a których jest nieproporcjonalnie więcej niż w innych mediach”. Przy czym w tej wizji portale internetowe zostały przedstawione jako media tradycyjne. Zamurowało mnie. Osoba, która od ponad 10 lat zajmuje się monitoringiem mediów twierdzi, że SM nagle ich (kimkolwiek “ichni” są)  napadło. Negatywne komentarze zawsze były w Internecie. Od 2004 roku istnieje digg, wykop od 2006, gg kolejny sztandar wirusowości informacji od 2001. Narzędzia viralowe były, więc jak można twierdzić, że negatywnych wirusów nie było? Szkoda, że przedstawiciel branży badawczej nie może powiedzieć, że branża badawcza nie miała narzędzi, aby badać ten ruch, więc o nim nie mówiła, bo dla niej był marginalny (w końcu jak się o czymś nie da zrobić badań, to tego nie ma dla branży). Już nie wspomnę o prostym szacowaniu z wyników normalnych badań zadowolenia klientów…
Kolejną rzeczą która mnie powaliła było stwierdzenie, że “jeszcze dwa lata temu można było się spierać czy media społecznościowe są chwilowym trendem, modą czy czymś”… No właśnie czym? I kto mógł się spierać? Bo dla każdego kto cokolwiek czytał o społeczeństwie sieciowym, o którym się pisze szerzej od lat 90, taka droga była bardziej niż jasna. Rozumiem, że w Poznaniu nie czytało się Castellsa. Do tego rok 2008 był w pewien sposób przełomowy. To wtedy Mark Zuckerberg został najmłodszym miliarderem świata. Jeśli był to szerzej  dyskutowany temat to zakończyło go przyznanie tytułu człowieka roku Times’a “Tobie”, ale to było w 2006 roku… No, ale tak zapomniałem, to było na świecie…  A w Polsce? W Polsce rok 2008 był rokiem Naszej Klasy, więc jeśli ktoś nie znał trendów światowych mógł to uznać za znak nadchodzącej rewolucji… Koniec pastwienia. Przynajmniej Pan Bykowski nie miał problemu z dobrym zaprezentowaniem siebie, w przeciwieństwie do swojego następcy.

Kolejny prelegent Tomasz Lipiński, który kieruje wydziałem marketingu internetowego i eCommerce w mBank-u chciał przedstawić prezentacje “Czy każda instytucja finansowa musi komunikować się za pośrednictwem mediów społecznościowych?”. Napisałem chciał ponieważ mam wrażenie, że jej nie przedstawił. Nic, ale to kompletnie nic, nie zostało mi w pamięci. Może jedno stwierdzenie, że “niektórzy proponują, aby komunikować się (reklamowo) już tylko za pośrednictwem mediów społecznościowych”. Nie chcę żeby zarzucano mi mijanie się z prawdą, ale nazwałbym kłamcą osobę, która by mi to powiedziała w twarz. Jeszcze nie spotkałem, nie czytałem, ani nie słyszałem o osobie, która by postawiła tak silną tezę. Jeśli ktoś taką zna, będę bardzo wdzięczny za link, bo nie mam czasu czytać całego Internetu.
Oprócz powyższego mogę tylko stwierdzić, że dawno mnie tak nikt nie uśpił podczas prezentacji. Wolne, przewlekłe mówienie przeplatane niby śmiesznymi tekstami od prowadzącego spotkanie Michała Macierzyńskiego, to rzecz tylko dla wytrawnych bywalców klubów dyskusyjnych. Mam szczerą nadzieję, że kilka porządnych szkoleń z autoprezentacji i w ogóle z prowadzenia prezentacji będzie wpisane do kalendarza “to do” Tomka.
Całe szczęście po tej „piaskowej drodze” nastąpiła przerwa, która była szansą na przebudzenie oraz dała szansę ucieczki osobom już zniechęconym.

Po przerwie na już lekko wywietrzonej oraz luźniejszej sali dało się wysiedzieć.
I w takiej przyjemnej atmosferze Małgorzata Wagner Dyrektor Departamentu Komunikacji Marketingowej w Banku BGŻ rozpoczęła prezentację o wdzięcznym tytule “„Kocham rower” na facebook’u”. Nie robiłem wcześniej research’u na temat obecności polskich banków w polskich mediach społecznościowych, ale niejako z rozpędu uznałem, że większość z nich tam jest (mój bank jest). Wiem jednak z wcześniejszych doświadczeń i lektur zagranicznych przypadków, że to jeden z najtrudniejszych rynków (finansowy) dla tego typu działalności i częściej może ona zaszkodzić niż pomóc. Dlatego sam początek prezentacji wydał mi się szalenie interesujący, tzn. opisywanie jak bank, którego główni klienci żyją w miejscach raczej niekojarzących się z szerokim dostępem do Internetu, stawia pierwsze kroki na FB. Taktyka na rower wydała mi się dość rozsądna, choć sposób jej uzasadnienia już niekoniecznie. W momencie w którym dyrektor marketingu mówi, że praktycznie decyzją do takiej działalności była obawa “kto by chciał lubić taki bank jak nasz na FB”, to można złapać się za głowę. Zabrzmiało to bardzo słabo, gdy inne banki nie miały tego problemu. Zastanawia mnie jak można poddawać w wątpliwość sens istnienia w świecie poza Google. Pisząc świat poza Google mam na myśli FB, który jest obecnie największym wirtualnym miejscem w Polsce, gdzie Google jest na cenzurowanym i indeksowanie stron jest delikatnie mówiąc trudne. Do tego FB ma swoją wyszukiwarkę, więc jeśli ktoś tam by szukał to nic nie znajdzie o BGŻ, a szkoda w końcu już tam są i płacą za to.
Dłużąca się część prezentacji opowiadająca o samym banku i jego produktach dość szybko zniechęciła słuchaczy,  sala dosłownie zaczęła szumieć. Reakcja Pani Wagner była ciekawa – ściągnięcie twarzy i mówienie głośniejszym, bardziej surowym głosem. Poczułem się jak w liceum.
Brak jasnej i precyzyjnej informacji o powodach i taktyce działalności (skomkplikowana i pokrętna była) spowodował, że wystąpienie uznaje za niezbyt udane. Zamiast Pani Wagner powinni się w tej saunie znaleźć przedstawiciele agencji, którzy umiejętnie by obronili pomysł. Mam zresztą wrażenie, że w kierunku sali zostało puszczone oczko w tym temacie, ponieważ rzadko słyszy się informacje, że podpisano umowę z agencją na 6 miesięcy, a że dwa już minęły, to klient (Pani Wagner) będzie się niedługo  zastanawiał jak dalej będzie wyglądała współpraca…
Zdecydowanie urzekła mnie wypowiedź odnośnie kosztów tej półrocznej działalności, które “są niczym w porównaniu do trzech dni reklamówek w prime time, a może nawet jednego”. Ten argument jest najlepszym, aby zmotywować każdą większą firmę do odważnego eksperymentowania. Szczególnie w czasach gdy jeszcze polski użytkownik FB lubi co popadnie.
Zapomniałem wspomnieć, że Pani Wagner nie prezentowała sama. Asystował jej pomocnik odpowiedzialny za działalność na FB. Jednak nie pamiętam jak się nazywał, a na stronie “seminarium” brak tej informacji. Do tego wypowiedział dosłownie kilka zdań, ale za to konkretnych przychodząc w sukurs przełożonej.

Po BGŻ-ecie. Zaprezentowało się Inteligo/PKO BP. Niestety nie pamiętam kto prezentował . W każdym razie doskonały duet – niewysoki empatyczny ziom w dreadlockach z niskim przyjemnym głosem, który w garniturze wyglądał prawie naturalnie, oraz wysoka szczupła dziewczyna o ostrym głosie i surowym wyglądzie. Po wcześniejszych prelegentach zabłysneli niczym banda Drombo (edit: czytelnicy i zainteresowani potwierdzili, że prezentację ze strony Inteligo prowadził Łukasz Leśniak, zaś z PKO BP Agata Lipiec). Cały czas wyraźnie komunikowali hasło – pełna otwartość na klienta i popierali je konkretami ze swojej facebook’owej codzienności. Jasno wyrażali, że nie muszą działać pospiesznie, że mają czas. W moim mniemaniu to doskonały dowód, że działają wg jasno określonej strategii, za którą stoi doskonałe merytoryczne przygotowanie do tematu SM.

Wg  informacji ze strony Inteligo ich prezentację będzie można obejrzeć na stronie bankiera. Jak tylko tak się stanie na pewno podczepie linka. Jednocześnie mam nadzieję, że na dniach pojawią się informacje o prelegentach na właściwej stronie.

Po bandzie Drombo z PKO  mieliśmy przyjemność usłyszeć Pawła Lipca. Widać było, że Paweł jest w swoim żywiole, choć mam wrażenie, że za bardzo starał się mówić słowami innych ludzi. Jego prezentacja z miejsca mogłaby się stać stroną pod tytułem “cytaty, aforyzmy, sentencje”. Co nie zmienia tego, że to było chyba jedyna część “seminarium”, która tak naprawdę była seminarium. Trochę wolnych myśli i co najważniejsze:

Widać, że Paweł przyswoił najważniejszą wiedzę socjologiczną.
Na sam koniec Tomasz Gackowski i Marcin Łączyński z MTResearch, zaprezentowali swój zaczątek pracy badawczej pod tytułem “„Lubię to” interaktywność Banków na facebook’u”. Trochę analizy jakościowej i ilościowej wybranych bankowych stron, które traktuję jako pierwsze przymiarki do stworzenia wiarygodnego narzędzia do takich analiz. Dla facebookowych shinobi niektóre wnioski mogą być przydatne, ale dla badacza ilość miejsc, w których trzeba jeszcze wiele naprawić, dyskwalifikuje te wyniki. W każdym razie życzę Tomkowi i Marcinowi, żeby udało im się skonstruować takie narzędzie, którego smaczek zaprezentowali i wprowadzić je do stałej oferty. Przy okazji mam nadzieję, że uda im się wyedukować kilku klientów w metodologii, a może nawet w statystyce 😉

Na tym się skończyło rewolucyjne “seminarium”. Ostatki uczestników z ulgą na twarzy wychodziło z sali…

Jak na jeden wpis ilość tekstu przygniata nawet mnie. W związku z tym pozostałe uwagi zostawię sobię na następny weekendowy lub po-weekendowy wpis.

Wpis jest oddany na gorąco, więc zapewne w sobote będzie duży edit korektorski. Za wszelkie błędy stylistyczne i ortograficzne uprzejmie przepraszam.

Mam nadzieję, że nikt z wymienionych (jeśli jakimś trafem to przeczyta)  nie poczuje się dotknięty i przyjmie moje słowa jako konstruktywną krytykę.

Do napisania, Epijar.

Aula Polska – część 55-a.

27 października 2010

W czwartek 21 października odbyła się druga w tym sezonie Aula. Jedna z najbrutalniejszych i najmniej merytorycznych Auli na jakich byłem. Do rzeczy.

W związku z tym, że Aula Polska nie może ostatnio pochwalić się żadnym głównym sponsorem (co jest dziwne, biorąc pod uwagę, że jest bardzo dobrym projektem) są bardzo dopieszczani partnerzy strategiczni. Na początku było trochę o magazynie Proseed (czwarty już numer wyszedł 12 października) oraz o projekcie Internet Start Up prowadzonym przez kancelarię Wierzbowski Eversheds. Ten drugi projekt zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ osoby dzielącą się pro bono specjalistyczną wiedzą prawną są na wagę złota.

Pierwszym prelegentem był członek zespołu Auli Jan Rychter z prezentacją „Natychmiastowe Wyszukiwanie Fablo – nowy standard w e-commerce”. Szybka opowieść o samym projekcie Fablo (polecam zobaczyć poniższy screencast), który zresztą narodził się w wyniku współpracy Aulowiczów, skończyła się na dwóch zagadnieniach.

Pierwsze skupia się wokół tego co zrobić, gdy produkt który oferujemy w formie modułu doczepianego do platformy e-commerce jest szybszy od pozostałych elementów. Oczywiście nie jest to problem samego produktu, ale jego nabywców, stąd temat nie był zbyt pogłębiany. Drugie zagadnienie dotyczyło bardzo prozaicznego faktu – dostosowywania interfejsu do sposobu wyszukiwania instant, co wbrew pozorom nie sprowadza się tylko do usunięcia przycisku „szukaj”. Temat z zakresu usability (choć nie tylko) wbrew pozorom jest najistotniejszy w całym produkcie.

Po Janie przed publiczność wyszedł Michał Celiński z Autentiki z prezentacją „Mam Startup – podsumowanie pierwszych miesięcy projektu”. O samym projekcie nie opowiadam, ponieważ informacje o nim są dostępne na dedykowanej stronie mamstartup.pl, trochę dodatkowych informacji jest też w samej prezentacji. W każdym razie dawno nie widziałem tak żywiołowej dyskusji, która w pewnym momencie wyglądała jak połajanka pod tablicą. Lawinę poruszył Artur Kurasiński, który był bliski stwierdzenia, że pomysł wygląda jak maszynka do wyciągania pieniędzy pod banderą czerwonego krzyża. Zapewne można było uniknąć tej sytuacji, gdyby Michał opowiedział, że ich pomysł na ten inkubator ewoluował. I obecnie jest raczej pomysłem skierowanym do ludzi z pieniędzmi i pomysłem, którym jednak brakuje wsparcia na etapie koncepcji, strategii i zaplecza technologicznego w działaniach w Internecie.

Do niektórych zarzutów z Auli Autentika odniosła się na swoim blogu, więc jeśli ktoś jest ciekawy to wie co może zrobić 🙂

Po burzliwej dyskusji pod pręgierz wstąpiła Aleksandra Sitarska. Jej prezentacja „Start-up – Animili.pl – Przepis na serwis dla dzieci” wzbudziła wiele śmiechu, choć czujnym uszom słuchaczy nie umknęło kilka kluczowych kwestii. Projekt obchodzi właśnie rok, od początku działając pod parasolem Startup School. Jak się dowiedzieliśmy funkcjonuje na pograniczu rentowności, pomimo niewątpliwego potencjału. Igor Dzierżanowski zasugerował, że najwyższy czas podejść na poważnie do projektu i zatrudnić osobę odpowiedzialną za rozwój biznesowy platformy. Nie oszukujmy się – projekt hulający już ponad rok i mający 150 tysięcy użytkowników spokojnie może wyjść z kategorii startup.

Również chyba po raz  pierwszy widziałem na Auli tak gorącą dyskusję o aspektach etyczno-moralnych projektu. Animili.pl główny przychód odnotowuje z smsów, które siłą rzeczy wysyłają dzieci. W związku z tym, że na sali byli obecni rodzice, nie obyło się bez kilku ostrych komentarzy. Szczególnie po słowach prelegentki, że „dzieci klikną we wszystko”.

Na sam koniec wystąpił Artur Kurasiński z „Wrzuć szkołę do KOSZA, czyli jak zbudować system do zarządzania szkołą”. Nie ukrywam, że była to przeze mnie najbardziej wyczekiwana prezentacja. Niestety oprócz problemu z ikonografią i paradoksu matematycznego, jakim jest system do rezerwacji sali, nie było zbyt ciekawych zagadnień. Zdecydowanie czekam na odsłonę całego projektu, który ma nastąpić w lutym 2011r. i prezentację umieszczającą system w szerszym kontekście np. podobnego oprogramowania zza zachodniej granicy.

Jeśli chcecie otrzymywać informacje o następnych Aulach zapraszam do zarejestrowania się na stronie aulapolska.pl.

O tym spotkaniu poczytacie również na WordCafe. A zdjecia znajdziecie TU.

Facebook NOW – relacja z Warsztatów Moto.

25 października 2010

We wtorek 19 października znalazłem się na warsztatach działu sprzedaży Facebooka skierowanych do branży motoryzacyjnej. Suche menu znajdziecie na stronie facebook NOW. Jest tam również krótka notka o każdym prelegencie, więc linków do nich już w samym tekście nie podłączam.

Niewątpliwie warto jest zobaczyć co prezentują polskie agencje, jednak szczególnie zależało mi aby posłuchać Jana Rezaba. Przy okazji udało się spotkać kilka innych ciekawych osób. Większość prezentacji jest dostępnych do pobrania szkoda tylko, że nie zostały wrzucone nagrania video.

Sama konferencja zaczynała się o 10 i już na początku trafiłem na trudności. Mapa na stronie wydarzenia pokazywała złą lokalizację. Dzięki temu udało mi się poznać uroczą Anię (pozdrawiam) również mającą problem z adresem. Sytuację uratował znajomy, któremu udało się wcześniej dotrzeć i nawet zarezerwować miejsce. Co nie zmienia faktu, że bez niego szukalibyśmy jeszcze dłuższy czas, bo nawet w samym budynku Atrium Tower, w którym się spotykaliśmy, nie było żadnych widocznych oznaczeń (wychodząc udało się namierzyć kartkę A4 ze strzałką Facebook NOW).

Moderatorem spotkania był Michał Łukaszewicz z Facebook NOW, który miał pewne problemy z okiełznaniem dyskusji po prezentacjach i kontrolą czasu. Skutkiem czego po pierwszych bogatych dyskusjach zrezygnowano z tego elementu i trzeba było pędzić. No, ale do rzeczy.

Pierwszym prelegentem był Maciej Kołodziejczak pracujący jako Growth Manager w Facebooku. Prezentacja bardzo solidna, z grubsza opisująca:

– funkcjonalności Facebooka;

– rewolucję jaką jest news feed (Wall/tablica), czyli nasza codzienna gazeta gdzie od nas zależy co tam się znajdzie (choć nie jest to do końca prawdą, ponieważ my tylko wpuszczamy na nią dostawców,  zdecydowanie ciekawszym news feedem zdaje się aplikacja Flipboard );

– statystyki używalności Facebooka;

– statystyki jakie możemy sami wyciągnąć ze swoich stron na FB.

Zdecydowanie najciekawsze dane dla każdego comunity menagera, o których wspomniał Maciej, to cykl dnia przeciętnego użytkownika. Użytkownicy najczęściej łapią interakcję z wpisami na ich tablicach w godzinach 8-9, 20-21 i 23-1.30. Teoretycznie te dane są dostępne dla każdego w jego statystykach strony, praktycznie jednak nie są one widoczne i póki co jedyną możliwością, aby zobaczyć je w pełni jest wyciągniecie ich samemu z API.

Biorąc pod uwagę, że warsztaty były przeznaczone dla marketingowców i domów mediowych, którzy jak wiemy kochają dane potwierdzające skuteczność, najważniejszymi danymi, które przedstawił Maciej to wyniki kwietniowego badania „Advertising Effectiveness: Understanding the Value ofa Social Media Impression”, które wspólnie przeprowadził Nielsen z Facebookiem. Badanie jasno pokazują jak wzrasta skuteczność reklamy (czasem aż trzykrotnie) marki „lubianej”.

Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami badania odsyłam na stronę Nielsena z raportami.

Podsumowując. Wystąpienie Macieja jasno pokazuje, że polski team Facebooka to specjaliści z wiedzą i długą historią w branży, ale i niestety z irracjonalną polityką udostępniania danych, przez którą Maciej nie może udostępnić swojej prezentacji.

Drugim prelegentem była gwiazda z Czech Jan Rezab. Najbardziej znanym projektem, w którym ma swój udział, jest Facebakers.com opisywane jako „serce facebookowych statystyk. Jan zdecydowanie sprzedażowo rozpoczął swoją prezentację skupiając się na wspomnianym produkcie. Na samym początku udało mu się połechtać ego obecnych informując, że jako pierwsi na świecie mamy okazję zobaczyć nowy layout, który będzie wdrażany w ciągu następnych dni (wdrożony został 24 października). Dalej przeszedł przez możliwe funkcjonalności facebakera pomocne przy ocenie jakości stron na facebooku. Szkoda, że prezentacja Jana nie jest dostępna, ponieważ byłby to bardzo dobry materiał edukacyjny. Oprócz porad praktycznych, co do interakcji z użytkownikami czy konstruowania aplikacji, pojawiło się również kilka caseów dotyczących branży motoryzacyjnej.

Na szczególne podkreślenie zasługuje projekt dla Kia Motors, gdzie aplikacja stworzona na potrzeby promocji modelu Soul zdobyła szturmem uwagę czeskich użytkowników facebooka. Mechanizm prosty, a wiemy że takie są najlepsze, pomaluj wg. uznania wskazany model. Szkoda, że producent nie zdecydował się na przełożenie najlepszych wirtualnych projektów w rzeczywiste realizacje.

Po bardzo dobrej prezentacji Jana pojawił się Konrad Traczyk z Euro RSCG z tematem „Cztery kółka na polskim Facebooku. Kto, co już robi i jak?. Właściwie mógłbym tutaj skończyć omawianie tej prezentacji, ale nie mogę się powstrzymać przed kilkoma słowami komentarza. Prelegenci zostali uraczenie garścią danych liczbowych, które zostały chaotycznie przedstawione bez żadnych opisów. Można było odnieść wrażenie, że sam prelegent nie wie jak spójnie przedstawić temat. Jedynym ciekawym problemem poruszonym przez Konrada było tworzenie profili (a właściwie ich nazywanie) pod konkretne akcje, a nie pod marki. Co staje się dość uciążliwe w czasie, gdy akcja się skończy, a chcemy by fani uczestniczyli nadal w życiu marki.

Na marginesie. Rozbawiła mnie sytuacja, gdy Konrad wydawca strony Facebooker.pl, która jest promowana jako „wszystko o facebook-u dla firm”, podpiera się danymi z konkurencyjnej platformy Facebakers.com.

Kolejny prelegent Jarosław Bielecki z Mint Media z prezentacją „Facebook Rally, czyli dlaczego MOTO mają trudniej, a rajd po fanów wymaga naprawdę dobrych kierowców” zostanie przeze mnie zapamiętany z dwóch powodów – niesamowitego zaangażowania w markę klienta, o której opowiadał jak o swoim ukochanym dziecku oraz kiepsko z photoshopowanych zdjęć w prezentacji 🙂

Gorąco polecam do zapoznania się z prezentacją Jarka. Dużo praktycznych porad, bardzo czytelnie opisanych.

Dużo trudności sprawia mi prezentacja Zuzanny Rutkowskiej z Brand KarmyChomiczy Big Brother, czyli o tym jak Kia Motors Polska humorem podbija Facebooka. Zaadoptowano prosty pomysł, który już dość mocno był eksploatowany. Fakt – w Polsce nie było jeszcze zwierzęcego Big Brothera. Pomysł chwycił, zarówno klienta jak i użytkowników Facebooka, ale… No właśnie mam kilka „ale”. Jaki był zamysł długotrwałej strategii? W prezentacji mamy wpisane „długotrwałe zaangażowanie”, a pod nim post sugerujący, że wpada się tylko do chomików. Marka nie gra tu roli. Czy w dobie marek ekologicznych używanie zwierząt w ten sposób nie wygeneruje w dłuższej perspektywie negatywnego skojarzenia (wspominając np. protesty przy jednej z ostatnich reklam Dodga w której występuje małpa)? Jaka była zakładana grupa docelowa, a jaka rzeczywista?

W sumie jest wiele pytań, których nie chce mi się pisać w próżnię. Dziwi mnie tylko, że jak na prezentację o tylko jednym casie robioną przez osobę na stanowisku „Head of Strategy” uświadczyłem tak mało strategii.

Całe szczęście następna prezentacja zatarła złe wrażenie. Rafał Broniarek z 180heartbeatsGenerowanie leadów, monitoring i optymalizacja działań prosprzedażowych na Facebooku” – stworzył modelową prezentację tutarialową jak należy przeprowadzić pojedynczą akcję reklamową. Jedna z najlepszych prezentacji na tych warsztatach. Polecam każdemu kto myśli o reklamowaniu się na facebooku (pewne podobieństwo w działaniach również na Google AdSense czy AdWords) .

Następnie Paweł Loebl z Pride&Glory z prezentacją„Mężczyźni to przerośnięci chłopcy…czyli o wykorzystaniu gier w komunikacji marek motoryzacyjnych pokazał kilka caseów z zakresu gamingu. Prezentacja interesująca dla tych, którzy nie znają tematu. Paweł mówił ciekawie, ale prezentacja dwujęzyczna bez podawanych źródeł niezbyt dobrze wygląda. Jak ktoś mi kiedyś wypomniał, „albo po angielsku, albo po polsku. Niepotrzebnie zwiększasz zaangażowanie poznawcze czytającego”.

Za to Erwin Wilczyński z Tribe Guru pokazał klasę swoją prezentacją „Negatywne praktyki na facebook, czyli czego nie robić w Social Media.  Bardzo mi się podobało nawiązanie do prezentacji Jarosława Bieleckiego z Mint Media i przytoczenie argumentów na rzecz, że samochody są idealne do działań społecznościowych. W tym sporze zdecydowanie lepsze argumenty podał Erwin. Oprócz tego umiejętnością przejrzystego wypunktowania ogólnie popełnianych błędów w działaniach społecznościowych oraz pokazanie na konkretnych przypadkach konkurencji (w tym Heureki, która również gościła na warsztatach) zaskarbił sobie moją dużą sympatię. Gorąco polecam jego prezentację.

Do wystąpienia miałem tylko jedną uwagę. Odniosłem dziwne wrażenie, że Erwin nie uznał googla, yahoo czy baidu jako platform społecznościowych. Jest to dużym błędem merytorycznym biorąc pod uwagę rzeczy, które w nich siedzą.

Filip Beźnicki z domu mediowego Starcom w  prezentacji „Wykorzystanie Facebooka w kampaniach cross-mediowych. Facebook vs Inne Media: Dwa Światy, czy naczynia połączone? Wnioski dla reklamodawców” pokazał coś, co powinno być jasne od co najmniej 2 lat dla każdego kto miał styczność z Internetem i ma profil na jakimś serwisie społecznościowymi. Nie wątpię, że takie edukacyjne prezentacje są potrzebne. Zastanawia mnie tylko, czy to było dobre miejsce, no ale to sami organizatorzy powinni się dowiedzieć od uczestników. Mimo wszystko prezentację w ramach powtórzenia powinni przejrzeć wszyscy media planerzy i marketingowy.

Ostatnią merytoryczną prezentacją przedstawił Aleksander Winciorek z Heureki pod tytułem – „Social media ROI. Prawdy i mity, czyli jak oceniać wyniki obecności w przestrzeni społecznościowej„. Link do prezentacji pojawił się już na Facebookowym epijarze już kilka dni temu. Prezentacja zdecydowanie pokazująca moc merytoryczną, która stoi za Alkiem. Pytanie tylko czy ta moc przenosi się na realizacje agencyjne? Mam szczerą nadzieję, że tak pomimo wypunktowania przez Erwina Wilczyńskiego.

Na koniec Michał Łukasiewicz i Michał Wiśniewski na szybko przedstawili ofertę Facebook NOW wraz z pasjonującym cennikiem, który i tak każdy dostał do rączki w papierowej formie.

Podsumowując kilka uwag ogólnych:

– literówki na stronie facebooknow.pl np. w tytule prezentacji Alka;

– niedokładne informacji na stronie facebooknow.pl o lokalizacji imprezy;

– niewidoczne informacje o samej imprezie w lokalizacji;

– niezbyt dobre rozłożenie czasu na prezentacje co spowodowało, że ostatnia prezentacja była wystrzeliwana jak z karabinu i grubo po czasie;

– brak systemu oceniania on-line;

– pomimo dostępnego streaming on-line (za co duży plus) brak wideo z konferencji.

Na warsztatach pojawiło się kilka wartościowych prezentacji, szczególnie Rafała Broniarka oraz Erwina Wilczyńskiego, dla których było warto się pojawić.  Ogólnie w skali 1/5 gdzie 5 to najlepsza ocena, Warsztaty Moto oceniam na 4.

Zdjęcia z warsztatów znajdziecie na „fajsowym” profilu facebook NOW.

Aula Polska – rozpoczęciu sezonu barcampowego.

8 października 2010

Wczoraj (7.10.10) odbyło się po raz kolejny spotkanie z serii Aula. Spotkanie rozpoczynające nowy sezon składało się z czterech prezentacji z czego dwie mnie urzekły merytorycznością, a jedna ładunkiem emocjonalnym.

Kolejne już wystąpienie Tomasza Zalewskiego na pewno każdego z obecnych zainteresowało, co przełożyło się na dużą liczbę pytań po prezentacji.  Biorą pod uwagę, że regulacje prawne nie są zbyt dobrze znane większości początkującym internetowym biznesmenom  (było to widać po niektórych pytaniach np. o prawa autorskie) takie prezentacje są bardzo potrzebne.  Na przykład czy wiecie, że moderując ręcznie, a nie poprzez automat, chociaż jeden z elementów swojego serwisu np. zdjęcia wrzucane przez użytkowników pod względem treści obraźliwych, to przejmujecie na siebie również odpowiedzialność za całą resztę (nawet jeśli wasz regulamin mówi inaczej)?

Mam nadzieję, że Maciek Budzich udostępni video z tej Auli, a szczególnie z tego wystąpienia.

BTW Mam wrażenie, że kancelaria Wierzbowski Eversheds dzięki uczestnictwu w Aulach wyrobi/wyrobiła sobie bardzo mocną pozycję na rynku IT. Ciekawi mnie czy powstanie ranking kancelarii dla tego segmentu.

Drugą najciekawszą prezentację przedstawił Robert Janeczek z Zubibu.com. Wbrew pozorom praktycznie nie było o produkcie, ale o samych doświadczeniach przy starcie projektu, które swoją uniwersalną ogólnością  mogą być przydatne każdemu. Wiedz co chcesz powiedzieć, wiedz przed jaką publicznością mówisz, przewiduj pytania, zwiększ masę, nie przepłacaj, tnij koszty, znaj i dbaj o swoich ludzi to wszystko truizmy, ale ktoś o nich musi mówić. A w takiej formie w jakiej to zrobił Robert to była przyjemność.

Każdy chyba marzy aby przedstawić swoją historię krok po kroku i opowiedzieć o ludziach, którzy przyłożyli się do naszego sukcesu. Właśnie taką prezentację zrobił Wiktor Sarota z firmy Infakt. Bezpośrednio, dobitnie i wyraziście, jednak bez umiejętności prezentowania wystąpienie straciło na jakości. Stres powodujący hiperwentylację, nad aktywność ruchową i używanie form niegramatycznych był raczej powodem do uśmiechu, a nie zastanawieniem się nad słowami prelegenta.

Mam szczerą nadzieję, że Wiktor popracuję nad umiejętnościami prezentacyjnymi szczególnie, że sam mówił jak bardzo jest istotny wygląd tzn. jak Ciebie postrzegają inni.

EDIT: Zapraszam do obejrzenia Wiktora na kanale mediafunowym.

Ostatnia z wczoraj prezentacja „Jak wdrażać zmiany – na przykładzie Płacę z Allegro” Piotra Sekulskiego nie zrobiła takiego wrażenia jak powinna. Obawiam się, że prelegent nie do końca wiedział co chce powiedzieć, a może to ja nie potrafię słuchać tak jak bym chciał? Zdecydowanie można by zrobić bardzo fajne studium przypadku na ten temat, ale na chwilę obecną dowiedziałem się tylko, że zmiany w Allegro będą wprowadzona małymi pakietami…

Na koniec było trochę o DEMOCAMP-ie, jednak wolałem się wyślizgnąć chwilę wcześniej na obowiązkową pizzę.

Więcej o Auli Polska na stronie aulapolska.pl

Ciąg dalszy relacji z „Takiej konferencji rze muwie WOMM”

31 marca 2009

No to wracamy do pierwszego wystąpienia Maćka Budzicha z Mediafun-u.

Po przykładzie szemranki o Rambo, równie duże zaciekawienie wzbudziło wspomnienie “znanej osoby, której ojciec miał na nazwisko Staszewski”, która wd. Maćka miała wspomagać się również e-PR-em w Polskim wykonaniu – co niespecjalnie brzmi przekonująco.

W konteście polskiego Łomiarstwa pojawiły się również nazwy takich firm jak 121PR, Empik, czy ARBO media (ten case to chyba każdy zna 🙂 ).

Bardzo ciekawym przykładem z pogranicza zdrowego rozsądku, marketingu i zrozumienia rzeczywistego świata było opisane działanie firmy Powermed, która po necie rozsiewała rewelacyjne opinie o sobie. Po przyłapaniu na tym, że wszystko jest z jednego IP oświadczyła, że są to prawdziwe opinie użytkowników marki, które trafiły do nich na mail. W związku z tym, że nie wiedziała czyje są rozsiewała je w sieci (sic!). Obecnie na stronie Powermeda można znaleźć ręcznie pisane opinie użytkowników marki . Czyżby jakiś biedny stażysta musiał uwiarygadniać działania firmy? 🙂

Maciek swój wstęp (tak offtopując to nie zmieścił się w swoich zadeklarowanych 30 minutach 😉 ) zakończył pozostawionymi w powietrzu pytaniami.

  • Na ile takie działania, w domyśle “napierdalanie na forach”, psują zaufanie klientów do marki, do wiarygodności autentycznych komentarzy innych użytkowników;
  • Ile tracimy na tym, my jako użytkownicy?
  • Ile na takim działaniu tracą agencje PR-owe, bo jak można mówić komuś, że “chcemy abyś nam zaufał”, a następne co się robi to chamskie fałszowanie rzeczywistości;
  • Mniej ciężkim, ale równie ważnym pytaniem jest ile tracą na przyzwalaniu na takie działania właściciele serwisów.

No może nie do końca zostawił te pytania bez odpowiedzi. Sugestia, że możemy przyjąć taktykę jak Świadoma Konsumentka, powinna być odpowiednim ostrzeżeniem dla nachalnych marek.

Kolejną prelegentką była Natalia Hatalska

Na jej stronie można znaleźć relacje z konferencji oraz do ściągnięcia prezentacje. Prezentacja na pewno ważna (dla mnie na pewno), gdyż jako jedna z niewielu prezentacji które widziałem w marketingowym światku odwołuje się do twardych danych statystycznych z przywołaniem badań (z odpisami skąd są to dane – co najważniejsze w dyskursie naukowym), oraz korzysta z zaplecza teoretycznego (również z odpowiednimi przypisami). Prezentacji nie omawiam, każdy może sam ją przejrzeć.

Pierwszą część konferencji zakończył wykład Piotra “VaGla” Waglowskiego, prowadzącego portal VaGla.

Patrząc po relacjach na innych blogach można ten wykład spokojnie nazwać gorącym hitem konferencji. Nie będę się opisywał w tym miejscu, bo myślę, że temu tematowi tzn. aspektowi prawnemu polskiego ŁOM-u, poświęcę obszerniejszy wpis. Vagla jako admistrator swojego serwisu również miał do czynienia z polskim Łomem, co ciekawe robionym przez profesjonalną agencje PR-owoą Neuron. Więcej możecie znaleźć tu na portalu VaGli, polecam dyskusję w komentarzach.

W związku z tym, że cała konferencja, w moim odczuciu, miała być preludium do dyskusji nad branżowym kodeksem dobrych praktyk, wydaje mi się, że pozostawienie bez jasnej odpowiedzi dychotomii postawionej przez VaGla w postaci samoregulacja branży, a rozwiązania prawne pokazuje, że temat ten może być bardzo łatwo zawłaszczony przez Państwo, które narzuci własną wykładnię problemu.

Po VaGlu nastąpił panel dyskusyjny, którego uczestnikami byli Sebastian Łuczak (Eskadra Publica, Łuczak PR, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Public Relations), Marek Wróbel (Neuron – ci sami od wpadki na portalu VaGla), Norbert Kilen (Onboard). Wstępem do panelu była krótka prezentacja Macieja Makuszewskiego (Euro RSCG Sensors), z której wynikało, że studiował w Poznaniu i że bardzo ceni Dr Krzysztofa Gołatę. Aha no i to, że trzeba mieć ikrę.

Brak poważniejszej dyskusji podczas panelu, w moim odczuciu, można wytłumaczyć tym, że strefę PR+ową w internecie zdecydowanie przejęły agencje interaktywne, w związku z tym niezbyt dużo mogli powiedzieć o czymś co nie jest ich domeną. W każdym razie na sam koniec zostało powiedziane wd. mnie najważniejsze zdanie z całej dyskusji, autorstwa bodajże Norberta Kilena, “Staramy się, ale to trudne jest”!

Po panelu wystąpił wyczekiwany przeze mnie przedstawiciel Heureki, jej dyrektor kreatywny Michał Wolniak (offtopują powiem, że jest dla mnie niezrozumiałe, że agencja nie posiada na swojej stronie informacji o kluczowych pracownikach). Chyba wszyscy spodziewali się, że wypowie się na temat Citylafj-u i chyba wszyscy się zawiedli, gdy nawet słowa o nim nie było podczas jego prezentacji. W tym miejscu mógłbym przejść do następnego prelegenta bo jedyne co pozostaje do powiedzenia to słowa krytyki. Przedstawiona prezentacja wyglądała na skierowaną do tych przedsiębiorców, którzy dopiero chcą wejść na rynek internetowy. Ciekawy wiedzy niczego nowego z niej by się nie dowiedział. Przywołane statystyki nawet nie były opisane (prelegent jednak informował, że na życzenie może podać źródło). Na tle prezentacji Hatalskiej można określić ją bardzo domenowo żal.pl, liczyłem na więcej…

Tą część konferencji kończył Mariusz Woźnicki jako przedstawiciel głównego sponsora Harder & Harder. W charakterystycznym dla siebie stylu bardzo ładnie zdyskredytował polską szemrankę mówiąc wprost, to nie jest WOMM. Gdzie w tych wszystkich działaniach jest myślenie marketingowe? Jak można dotrzeć do liderów opinii jak się „napierdala na forach”? Grassroot marketing nie na tym polega. Swoją prezentacją sprawił, że konferencja nabrała pełności. Poruszony przez niego wątek CSR (Corporate Social Responsibility) mógłby odpowiedzieć na postawione przez Maćka we wstępie konferencji pytania choć nie wiem czy ktokolwiek to zauważył.

Konferencje kończył panel z udziałem prelegentów i kilku kolejnych gości. Nie rozpisuje się o nim, bo na nim nie byłem. Perspektywa piwa 🙂 w sąsiednim pubie wydała się ciekawsza. W piątek o godzinie 21 inne miejsce wydawało by się nie naturalne, co zresztą niejako potwierdził jeden z większych nieobecnych konferencji, który nie mógł zrozumieć konferencji w piątek o 17, gdy każdy już marzy o tym, by po całym tygodniu pracy pójść do kina, do domu, do żony, czy odstresować się na imprezie…

Moje podsumowanie? W tym wszystkim o czym mówiono zapomniano o jednej najważniejszej rzeczy, a o którą wszyscy się ocierali. Hatalska mówiąc „WOM to nie taktyka, to efekt„, Wolniak sugerujący “przyjęcie jakiejś strategii” i wspominając mimochodem o dostosowaniu się do “strategii komunikacyjnej klientów” czy Woźnicki napomykając o „tworzeniu strategii marketingowych”.

Najważniejszą rzeczą przy komunikacji marek z użytkownikami w internecie jest strategia długofalowa. To nie są te czasy, gdy puszczało się spot i ludzie żeby go zobaczyć ponownie musieli oglądać cały czas telewizję. Tu nie można robić redesignu co sezon, wszystko co zrobimy jako marketerzy będzie już na zawsze udostępnione w internecie. Każda nasza korespondencja, wpis wyrażający emocje. Marki będą musiały zrezygnować z dedykowanych stron dla każdej akcji, które dają poczucie kontroli, bo takie strony nie będą generowały ruchu jaki będą generowały strony w portalach społecznościowych. A to znaczy, że te strony nie będą mogły dokonywać ciągłych zmian, bo mimo wszystko My jako ludzie i użytkownicy cenimy sobie stałość, stałość która rodzi zaufanie. W związku z tym nasze działania w internecie będą wymagały długo falowych planów obecności marki. W momencie, gdy wiemy że gdzieś musimy być na stałe i od emocji, które wywołujemy zależy nasze być czy nie być, zdajemy sobie sprawę, że „napierdalanie na forach” to strzał w kolano.

Dlatego moimi ulubionymi slowami po tej konferencji są Strategia i Edukacja, bo trzeba uczyć ludzi nowego podejścia 😉

PS. Moja korektorka nie zdążyła przejżeć wpisu, dlatego proszę o komentarze ad ortografia 😉

O swoich wrażeniach po konferencji napisali również: Jacek Gadzinowski, Mimic na Powerblogu, makjuzer, Tomasz Topa, Dominik Koza, Adam Przeździęk, Szopowie :), wcześniej już przywoływana Natalia Hatalska

Freshmob 4 kwietnia w Warszawie

30 marca 2009

freszmob

W najbliższą sobotę szykuje się wielkie odświeżanie. Akcja Fleszmobowa markowana przez Play-a. Więcej informacji można uzyskać na stronie Do It 4 Fun.

Ustawka:

4 KWIETNIA RÓWNO O 15:00
PRZY FONTANNIE
POD PAŁACEM KULTURY I NAUKI

(od strony ul. Świętokrzyskiej , w tzw Hyde Parku)

Każdy z uczestników dostanie maskę na twarz (biała szpitalna), fartuch i oczywiście odświeżacz powietrza. Ilość gadżetów ograniczona, więc kto pierwszy ten lepszy. Mimo wszystko 200-ście sztuk powinno starczyć, no ale kto to wie 😀


%d blogerów lubi to: