Czy warto postować to samo?

31 Styczeń 2012

W weekend doczytałem książkę, o której mam nadzieję  uda napisać się kilka słów na Lektury Badacza, więc póki co nie zdradzam tytułu ;)  W każdym razie książka przypomniała mi o parze rzeczy oczywistych, o których bardzo często zapominamy w bieżączce dnia codziennego:) Dziś o jednej z nich.

Dlaczego w telewizji jedna reklama jest puszczana kilka razy? Aby zoptymalizować jej dotarcie. W dużym uproszczeniu, aby zwiększyć prawdopodobieństwo, że osoby z naszej grupy docelowej będą miały z nią styczność oraz w dalszej kolejności, że ją zapamiętają.

Źr. SXC

Czy takie planowanie komunikacji obowiązuje również w mediach społecznościowych?

Według mnie jak najbardziej. Przykładem posłuży Facebook.

Pojedynczy post ma najczęściej ograniczone dotarcie do naszych fanów z wielu przyczyn, które tu pominę. Moje obserwacje i dyskusje w których uczestniczyłem sugerują, że jednym wpisem średnio docieramy tylko do 30-50% fanów. Jeśli mamy dwa posty w ciągu dnia w różnorodnych porach uda się osiągnąć 50-70% zasięgu (w sumie dla tych postów, ale nadal nie dla każdego z osobna), w ciągu tygodnia udaje nam się najczęściej osiągnąć 100% dotarcia, a nawet więcej ;)

Dane te sugerują, że jeśli tylko raz  opublikujemy wpis, to przejdzie on niezauważony przez ponad 70% fanów. Jest to istotne szczególnie w przypadku unikalnego contentu, który posiadamy tylko my i tylko my możemy o nim pisać (zdjęcia, reklamy, teledyski). W moim mniemaniu warto zajawiać filmy, zdjęcia i linki, które za pierwszym razem wygenerowały większą niż zazwyczaj ilość interakcji. Oczywiście pośród naszych fanów może pojawić się zarzut , że publikujemy to samo, ale jeśli właściwie zajawimy już raz opublikowany materiał, nie powinniśmy mieć tego rodzaju głosów.

Jeśli ktoś nadal jest nieprzekonany, to trochę liczb. Przykład na stronie  Prawdziwe kobiety mają krągłości prowadzonej przez Agencję Pink up. Fanpage ma bardzo zaangażowane użytkowniczki (75% fanek) oraz rzeszą osób, które korzystają ze strony, ale nie mają statusu fana :)

www.facebook.com/prawdziwekobiety

21 921 - Ilość fanów

9 763 - Average Post Reach

32 525 - Daily Reach

80 660 - Weekly Reach

161 746 - 28 Days Reach

Informacyjnie: Total Reach = The number of people who have seen any content associated with your Page. (Unique Users)

Różnice są chyba widoczne dla każdego :)

Jeśli nadal to Was nie przekonuje, to każdy może sprawdzić na stronie którą administruje w zakładce Insights – jaki ma zasięg dla każdego posta i ostatniego tygodnia.

Mam nadzieję, że powyższe przemyślenia pomogą Wam w optymalizacji komunikacji.

Jak się piecze w socialu….

2 Czerwiec 2011

 

Dziś dostałem całkiem przyjemną wiadomość od teamu Socialbakers.

Hello Aleksander,

I would like to congratulate you. From the exhaustive list of hundreds of users who applied, you have been selected the Socialbakers Consul!

This membership in this program is very exclusive. Soon, we will deliver you logos of the program that you can put anywhere you want (business cards, blogs, twitters, and everything else).

We truly appreciate your support to Socialbakers, and we hope you will continue promoting the great social media metrics, analytics, data, and tools we run!

Due to an overwhelming response to the program, we have decided to separate the ambassadors of Socialbakers into two categories. Our Socialbakers Ambassadors, and Socialbakers Consuls. Socialbakers Ambassadors are the top social media rockstars of different markets – the ones with the largest amount of their social network, and the Socialbakers Consuls are the best of the best social media gurus in different local markets around the world!

You have reached Consul status, and if in the future you would like to reapply for the status of Ambassador, this will be possible!

Czyli już niedługo spodziewajcie się więcej informacji o programie :)

Jak reklamuje się Baidu

19 Kwiecień 2011

Tłumaczenie wg Godlewskiego:

- Ja wiem. Che, che, che… – mówi ze złośliwym uśmieszkiem Zamorski Diabeł w cylindrze.

- Cha, cha, cha!  - odpowiada mu Tang Bohu, który wyrósł jak z podziemi. –  Niekoniecznie wiesz.

- Wiem – upiera się posiadacz cylindra. – Wiem.

- Je wiem, ty nie wiesz. Wiem, że nie wiesz, że ja wiem, że ty nie wiesz.

- Wiem. Wiem.

- Hm. Ja… wiem, że ty nie znasz mnie. Wiem, że ty mnie nie znasz. Cha, cha, wiem, że nie wiesz.

- Wiem!

- Niekoniecznie. Wiem, że ty nie wiesz, że ja wiem. Nie wiesz, że ja wiem, że ty nie wiesz.

Tu Biały ostatecznie wymięka i pluje juchą.
A tłum się cieszy  i śpiewa.

„Baidu lepiej rozumie chiński!”

„Masz problem, to go wybajduj!”

Kurtyna.

Od życzliwej.

Uniwersytecka sauna, czyli jak działa shinobi w bankowości…

21 Styczeń 2011

W środę (19.I) odbyła się konferencja z serii Rewolucja w finansach pod tytułem “Banki w social media – różne oblicza działalności”, na której znalazłem się dość przypadkowo. Jednak to czego doświadczyłem w związku z nią i co tam zobaczyłem wywołało we mnie taką chęć opisania tego, że postanowiłem popełnić ten samobójczy wpis. Samobójczy, bo jak to ja, lubię dobitnie wytknąć co mi się nie podobało. Do tego personalnie…

Zacznijmy jednak od początku. A początek skrywa się w mgle wspomnień i wrażeń…

Na jakiejś stronie (najprawdopodobniej Internet PR) znalazłem informację o wymienionym wyżej wydarzeniu. Na stronie www.rewolucjawfinansach.pl, znalazłem tylko informację, że coś takiego będzie się dziać 19 stycznia. Nie przypominam sobie, żeby była tam informacja o prelegentach, a tylko prośba o rejestrację, której oczywiście dokonałem. Przezornie wbiłem sobie to wydarzenie do kalendarza. Działo się to w poniedziałek 10 stycznia.

O 13:43 18 stycznia dostałem potwierdzenie rejestracji wraz z zaproszeniem na “seminarium”. Jako załącznik dodany był program spotkania. Byłem bardzo zaskoczony tak późnym zaproszeniem. Zresztą mojemu zdziwieniu dałem od razu wyraz na epijarowym  fanpag’u.

W związku z tym, że miałem trochę rzeczy do ogarnięcia (mówiłem, że jestem zabiegany?) musiałem bardzo wcześnie wstać, co spowodowało, że o 17.00 gdy dojechałem na spotkanie byłem dość bardzo zmęczony i bardzo wkurzony. Piszę o tym, bo to przełożyło się na mój odbiór spotkania. Z badań wynika, że osoby niezadowolone analizują o wiele bardziej racjonalnie niż te zadowolone (niestety chwilowy brak źródła, jeśli ktoś będzie zainteresowany – pisać, na pewno znajdę).

Na kampusie UW nie było mnie już trochę czasu, a więc zanim odnalazłem budynek dawnego CIUW, zaliczyłem między innymi wydział Prawa i Administracji. Po czasie zorientowałem się, że Androidowa przeglądarka nie doładowała grafiki ze strony na której była wizualizacja miejsca (choć dałbym sobie rękę uciąć, że jej tam nie było), a niestety mapa Googla ze strony organizatorów doprowadza tylko pod bramę uniwersytecką.

W każdym razie dotarłem spóźniony i rozbiłem się od razu o mur osób czekających pod salą. Sala dosłownie pękała w szwach. Praktycznie każda wolna przestrzeń była zajęta, jeśli nie przez stojących ludzi, to przez ich kurtki, plecaki czy teczki. Mało tego, okazało się, że klimatyzacja nie działa.

Zanim udało mi się znaleźć pozycję, która pozwalała na uważne słuchanie, pierwszy prelegent, czyli ktoś z agencji Neuron odpowiadającej za tę hekatombę, skończył swoje wystąpienie. Po nim wyszedł przed spoconych słuchaczy Sebastian Bykowski – Dyrektor Generalny, i nie tylko, PRESS-SERVICE Monitoring Mediów Sp. z o.o., który w założeniu miał opowiedzieć o “różnicy w zabarwieniu emocjonalnym przekazów w mediach tradycyjnych i mediach społecznościowych”. Powiem szczerze, że po osobie z firmy badawczej spodziewałem się standardów naukowych, dlatego bardzo mnie zdziwiło, że z mojego miejsca w tłumie, praktycznie nie widziałem żadnych informacji skąd pochodzą prezentowane dane. Najprawdopodobniej w ogóle ich nie było. Co do prezentowanej wizji mediów społecznościowych uderzyła mnie przebijająca się myśl, że “social media nagle nas napadły i zburzyły nasz bezpieczny świat i teraz trzeba się poruszać w chaosie negatywnych komentarzy, które się TAM pojawiają, a których jest nieproporcjonalnie więcej niż w innych mediach”. Przy czym w tej wizji portale internetowe zostały przedstawione jako media tradycyjne. Zamurowało mnie. Osoba, która od ponad 10 lat zajmuje się monitoringiem mediów twierdzi, że SM nagle ich (kimkolwiek “ichni” są)  napadło. Negatywne komentarze zawsze były w Internecie. Od 2004 roku istnieje digg, wykop od 2006, gg kolejny sztandar wirusowości informacji od 2001. Narzędzia viralowe były, więc jak można twierdzić, że negatywnych wirusów nie było? Szkoda, że przedstawiciel branży badawczej nie może powiedzieć, że branża badawcza nie miała narzędzi, aby badać ten ruch, więc o nim nie mówiła, bo dla niej był marginalny (w końcu jak się o czymś nie da zrobić badań, to tego nie ma dla branży). Już nie wspomnę o prostym szacowaniu z wyników normalnych badań zadowolenia klientów…
Kolejną rzeczą która mnie powaliła było stwierdzenie, że “jeszcze dwa lata temu można było się spierać czy media społecznościowe są chwilowym trendem, modą czy czymś”… No właśnie czym? I kto mógł się spierać? Bo dla każdego kto cokolwiek czytał o społeczeństwie sieciowym, o którym się pisze szerzej od lat 90, taka droga była bardziej niż jasna. Rozumiem, że w Poznaniu nie czytało się Castellsa. Do tego rok 2008 był w pewien sposób przełomowy. To wtedy Mark Zuckerberg został najmłodszym miliarderem świata. Jeśli był to szerzej  dyskutowany temat to zakończyło go przyznanie tytułu człowieka roku Times’a “Tobie”, ale to było w 2006 roku… No, ale tak zapomniałem, to było na świecie…  A w Polsce? W Polsce rok 2008 był rokiem Naszej Klasy, więc jeśli ktoś nie znał trendów światowych mógł to uznać za znak nadchodzącej rewolucji… Koniec pastwienia. Przynajmniej Pan Bykowski nie miał problemu z dobrym zaprezentowaniem siebie, w przeciwieństwie do swojego następcy.

Kolejny prelegent Tomasz Lipiński, który kieruje wydziałem marketingu internetowego i eCommerce w mBank-u chciał przedstawić prezentacje “Czy każda instytucja finansowa musi komunikować się za pośrednictwem mediów społecznościowych?”. Napisałem chciał ponieważ mam wrażenie, że jej nie przedstawił. Nic, ale to kompletnie nic, nie zostało mi w pamięci. Może jedno stwierdzenie, że “niektórzy proponują, aby komunikować się (reklamowo) już tylko za pośrednictwem mediów społecznościowych”. Nie chcę żeby zarzucano mi mijanie się z prawdą, ale nazwałbym kłamcą osobę, która by mi to powiedziała w twarz. Jeszcze nie spotkałem, nie czytałem, ani nie słyszałem o osobie, która by postawiła tak silną tezę. Jeśli ktoś taką zna, będę bardzo wdzięczny za link, bo nie mam czasu czytać całego Internetu.
Oprócz powyższego mogę tylko stwierdzić, że dawno mnie tak nikt nie uśpił podczas prezentacji. Wolne, przewlekłe mówienie przeplatane niby śmiesznymi tekstami od prowadzącego spotkanie Michała Macierzyńskiego, to rzecz tylko dla wytrawnych bywalców klubów dyskusyjnych. Mam szczerą nadzieję, że kilka porządnych szkoleń z autoprezentacji i w ogóle z prowadzenia prezentacji będzie wpisane do kalendarza “to do” Tomka.
Całe szczęście po tej „piaskowej drodze” nastąpiła przerwa, która była szansą na przebudzenie oraz dała szansę ucieczki osobom już zniechęconym.

Po przerwie na już lekko wywietrzonej oraz luźniejszej sali dało się wysiedzieć.
I w takiej przyjemnej atmosferze Małgorzata Wagner Dyrektor Departamentu Komunikacji Marketingowej w Banku BGŻ rozpoczęła prezentację o wdzięcznym tytule “„Kocham rower” na facebook’u”. Nie robiłem wcześniej research’u na temat obecności polskich banków w polskich mediach społecznościowych, ale niejako z rozpędu uznałem, że większość z nich tam jest (mój bank jest). Wiem jednak z wcześniejszych doświadczeń i lektur zagranicznych przypadków, że to jeden z najtrudniejszych rynków (finansowy) dla tego typu działalności i częściej może ona zaszkodzić niż pomóc. Dlatego sam początek prezentacji wydał mi się szalenie interesujący, tzn. opisywanie jak bank, którego główni klienci żyją w miejscach raczej niekojarzących się z szerokim dostępem do Internetu, stawia pierwsze kroki na FB. Taktyka na rower wydała mi się dość rozsądna, choć sposób jej uzasadnienia już niekoniecznie. W momencie w którym dyrektor marketingu mówi, że praktycznie decyzją do takiej działalności była obawa “kto by chciał lubić taki bank jak nasz na FB”, to można złapać się za głowę. Zabrzmiało to bardzo słabo, gdy inne banki nie miały tego problemu. Zastanawia mnie jak można poddawać w wątpliwość sens istnienia w świecie poza Google. Pisząc świat poza Google mam na myśli FB, który jest obecnie największym wirtualnym miejscem w Polsce, gdzie Google jest na cenzurowanym i indeksowanie stron jest delikatnie mówiąc trudne. Do tego FB ma swoją wyszukiwarkę, więc jeśli ktoś tam by szukał to nic nie znajdzie o BGŻ, a szkoda w końcu już tam są i płacą za to.
Dłużąca się część prezentacji opowiadająca o samym banku i jego produktach dość szybko zniechęciła słuchaczy,  sala dosłownie zaczęła szumieć. Reakcja Pani Wagner była ciekawa – ściągnięcie twarzy i mówienie głośniejszym, bardziej surowym głosem. Poczułem się jak w liceum.
Brak jasnej i precyzyjnej informacji o powodach i taktyce działalności (skomkplikowana i pokrętna była) spowodował, że wystąpienie uznaje za niezbyt udane. Zamiast Pani Wagner powinni się w tej saunie znaleźć przedstawiciele agencji, którzy umiejętnie by obronili pomysł. Mam zresztą wrażenie, że w kierunku sali zostało puszczone oczko w tym temacie, ponieważ rzadko słyszy się informacje, że podpisano umowę z agencją na 6 miesięcy, a że dwa już minęły, to klient (Pani Wagner) będzie się niedługo  zastanawiał jak dalej będzie wyglądała współpraca…
Zdecydowanie urzekła mnie wypowiedź odnośnie kosztów tej półrocznej działalności, które “są niczym w porównaniu do trzech dni reklamówek w prime time, a może nawet jednego”. Ten argument jest najlepszym, aby zmotywować każdą większą firmę do odważnego eksperymentowania. Szczególnie w czasach gdy jeszcze polski użytkownik FB lubi co popadnie.
Zapomniałem wspomnieć, że Pani Wagner nie prezentowała sama. Asystował jej pomocnik odpowiedzialny za działalność na FB. Jednak nie pamiętam jak się nazywał, a na stronie “seminarium” brak tej informacji. Do tego wypowiedział dosłownie kilka zdań, ale za to konkretnych przychodząc w sukurs przełożonej.

Po BGŻ-ecie. Zaprezentowało się Inteligo/PKO BP. Niestety nie pamiętam kto prezentował . W każdym razie doskonały duet – niewysoki empatyczny ziom w dreadlockach z niskim przyjemnym głosem, który w garniturze wyglądał prawie naturalnie, oraz wysoka szczupła dziewczyna o ostrym głosie i surowym wyglądzie. Po wcześniejszych prelegentach zabłysneli niczym banda Drombo (edit: czytelnicy i zainteresowani potwierdzili, że prezentację ze strony Inteligo prowadził Łukasz Leśniak, zaś z PKO BP Agata Lipiec). Cały czas wyraźnie komunikowali hasło – pełna otwartość na klienta i popierali je konkretami ze swojej facebook’owej codzienności. Jasno wyrażali, że nie muszą działać pospiesznie, że mają czas. W moim mniemaniu to doskonały dowód, że działają wg jasno określonej strategii, za którą stoi doskonałe merytoryczne przygotowanie do tematu SM.

Wg  informacji ze strony Inteligo ich prezentację będzie można obejrzeć na stronie bankiera. Jak tylko tak się stanie na pewno podczepie linka. Jednocześnie mam nadzieję, że na dniach pojawią się informacje o prelegentach na właściwej stronie.

Po bandzie Drombo z PKO  mieliśmy przyjemność usłyszeć Pawła Lipca. Widać było, że Paweł jest w swoim żywiole, choć mam wrażenie, że za bardzo starał się mówić słowami innych ludzi. Jego prezentacja z miejsca mogłaby się stać stroną pod tytułem “cytaty, aforyzmy, sentencje”. Co nie zmienia tego, że to było chyba jedyna część “seminarium”, która tak naprawdę była seminarium. Trochę wolnych myśli i co najważniejsze:

Widać, że Paweł przyswoił najważniejszą wiedzę socjologiczną.
Na sam koniec Tomasz Gackowski i Marcin Łączyński z MTResearch, zaprezentowali swój zaczątek pracy badawczej pod tytułem “„Lubię to” interaktywność Banków na facebook’u”. Trochę analizy jakościowej i ilościowej wybranych bankowych stron, które traktuję jako pierwsze przymiarki do stworzenia wiarygodnego narzędzia do takich analiz. Dla facebookowych shinobi niektóre wnioski mogą być przydatne, ale dla badacza ilość miejsc, w których trzeba jeszcze wiele naprawić, dyskwalifikuje te wyniki. W każdym razie życzę Tomkowi i Marcinowi, żeby udało im się skonstruować takie narzędzie, którego smaczek zaprezentowali i wprowadzić je do stałej oferty. Przy okazji mam nadzieję, że uda im się wyedukować kilku klientów w metodologii, a może nawet w statystyce ;)

Na tym się skończyło rewolucyjne “seminarium”. Ostatki uczestników z ulgą na twarzy wychodziło z sali…

Jak na jeden wpis ilość tekstu przygniata nawet mnie. W związku z tym pozostałe uwagi zostawię sobię na następny weekendowy lub po-weekendowy wpis.

Wpis jest oddany na gorąco, więc zapewne w sobote będzie duży edit korektorski. Za wszelkie błędy stylistyczne i ortograficzne uprzejmie przepraszam.

Mam nadzieję, że nikt z wymienionych (jeśli jakimś trafem to przeczyta)  nie poczuje się dotknięty i przyjmie moje słowa jako konstruktywną krytykę.

Do napisania, Epijar.

Augmented reality

28 Październik 2010

Wczorajszy wpis Natalii Hatalksiej przypomniał mi o raporcie Adv, który zalegał nieprzeczytany na poczcie. Są dwie wersje raportu – ciężka i lekka. Polecam „ciężką” ponieważ i tak ma tylko 13 stron… Słowniczek, opis kilku case-ów,  stwierdzenie, że nie da się dobrze policzyć efektywności AR i kilka przykładów, gdy „coś” zostało policzone. Nic specjalnego, ale niezaznajomionym z tematem polecam przejrzeć.

Raport można pobrać ze strony dedykowane tej usłudze „rozszerzona-rzeczywistosc„.

Materiał promocyjny od Adv o AR: 

Przy okazji okazało się, że dziś (28.X) odbyła się konferencja poświęcona augmented reality.  Mam nadzieję, że pojawią się w sieci jakieś materiały z tego spotkania. BTW dziwie się, że nic o niej nie wiedziałem.

Polecam polski blog poświęcony tylko i wyłącznie tej technologii Augmented Reality NEWS.

Aula Polska – część 55-a.

27 Październik 2010

W czwartek 21 października odbyła się druga w tym sezonie Aula. Jedna z najbrutalniejszych i najmniej merytorycznych Auli na jakich byłem. Do rzeczy.

W związku z tym, że Aula Polska nie może ostatnio pochwalić się żadnym głównym sponsorem (co jest dziwne, biorąc pod uwagę, że jest bardzo dobrym projektem) są bardzo dopieszczani partnerzy strategiczni. Na początku było trochę o magazynie Proseed (czwarty już numer wyszedł 12 października) oraz o projekcie Internet Start Up prowadzonym przez kancelarię Wierzbowski Eversheds. Ten drugi projekt zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ osoby dzielącą się pro bono specjalistyczną wiedzą prawną są na wagę złota.

Pierwszym prelegentem był członek zespołu Auli Jan Rychter z prezentacją „Natychmiastowe Wyszukiwanie Fablo – nowy standard w e-commerce”. Szybka opowieść o samym projekcie Fablo (polecam zobaczyć poniższy screencast), który zresztą narodził się w wyniku współpracy Aulowiczów, skończyła się na dwóch zagadnieniach.

Pierwsze skupia się wokół tego co zrobić, gdy produkt który oferujemy w formie modułu doczepianego do platformy e-commerce jest szybszy od pozostałych elementów. Oczywiście nie jest to problem samego produktu, ale jego nabywców, stąd temat nie był zbyt pogłębiany. Drugie zagadnienie dotyczyło bardzo prozaicznego faktu – dostosowywania interfejsu do sposobu wyszukiwania instant, co wbrew pozorom nie sprowadza się tylko do usunięcia przycisku „szukaj”. Temat z zakresu usability (choć nie tylko) wbrew pozorom jest najistotniejszy w całym produkcie.

Po Janie przed publiczność wyszedł Michał Celiński z Autentiki z prezentacją „Mam Startup – podsumowanie pierwszych miesięcy projektu”. O samym projekcie nie opowiadam, ponieważ informacje o nim są dostępne na dedykowanej stronie mamstartup.pl, trochę dodatkowych informacji jest też w samej prezentacji. W każdym razie dawno nie widziałem tak żywiołowej dyskusji, która w pewnym momencie wyglądała jak połajanka pod tablicą. Lawinę poruszył Artur Kurasiński, który był bliski stwierdzenia, że pomysł wygląda jak maszynka do wyciągania pieniędzy pod banderą czerwonego krzyża. Zapewne można było uniknąć tej sytuacji, gdyby Michał opowiedział, że ich pomysł na ten inkubator ewoluował. I obecnie jest raczej pomysłem skierowanym do ludzi z pieniędzmi i pomysłem, którym jednak brakuje wsparcia na etapie koncepcji, strategii i zaplecza technologicznego w działaniach w Internecie.

Do niektórych zarzutów z Auli Autentika odniosła się na swoim blogu, więc jeśli ktoś jest ciekawy to wie co może zrobić :)

Po burzliwej dyskusji pod pręgierz wstąpiła Aleksandra Sitarska. Jej prezentacja „Start-up – Animili.pl – Przepis na serwis dla dzieci” wzbudziła wiele śmiechu, choć czujnym uszom słuchaczy nie umknęło kilka kluczowych kwestii. Projekt obchodzi właśnie rok, od początku działając pod parasolem Startup School. Jak się dowiedzieliśmy funkcjonuje na pograniczu rentowności, pomimo niewątpliwego potencjału. Igor Dzierżanowski zasugerował, że najwyższy czas podejść na poważnie do projektu i zatrudnić osobę odpowiedzialną za rozwój biznesowy platformy. Nie oszukujmy się – projekt hulający już ponad rok i mający 150 tysięcy użytkowników spokojnie może wyjść z kategorii startup.

Również chyba po raz  pierwszy widziałem na Auli tak gorącą dyskusję o aspektach etyczno-moralnych projektu. Animili.pl główny przychód odnotowuje z smsów, które siłą rzeczy wysyłają dzieci. W związku z tym, że na sali byli obecni rodzice, nie obyło się bez kilku ostrych komentarzy. Szczególnie po słowach prelegentki, że „dzieci klikną we wszystko”.

Na sam koniec wystąpił Artur Kurasiński z „Wrzuć szkołę do KOSZA, czyli jak zbudować system do zarządzania szkołą”. Nie ukrywam, że była to przeze mnie najbardziej wyczekiwana prezentacja. Niestety oprócz problemu z ikonografią i paradoksu matematycznego, jakim jest system do rezerwacji sali, nie było zbyt ciekawych zagadnień. Zdecydowanie czekam na odsłonę całego projektu, który ma nastąpić w lutym 2011r. i prezentację umieszczającą system w szerszym kontekście np. podobnego oprogramowania zza zachodniej granicy.

Jeśli chcecie otrzymywać informacje o następnych Aulach zapraszam do zarejestrowania się na stronie aulapolska.pl.

O tym spotkaniu poczytacie również na WordCafe. A zdjecia znajdziecie TU.

Facebook NOW – relacja z Warsztatów Moto.

25 Październik 2010

We wtorek 19 października znalazłem się na warsztatach działu sprzedaży Facebooka skierowanych do branży motoryzacyjnej. Suche menu znajdziecie na stronie facebook NOW. Jest tam również krótka notka o każdym prelegencie, więc linków do nich już w samym tekście nie podłączam.

Niewątpliwie warto jest zobaczyć co prezentują polskie agencje, jednak szczególnie zależało mi aby posłuchać Jana Rezaba. Przy okazji udało się spotkać kilka innych ciekawych osób. Większość prezentacji jest dostępnych do pobrania szkoda tylko, że nie zostały wrzucone nagrania video.

Sama konferencja zaczynała się o 10 i już na początku trafiłem na trudności. Mapa na stronie wydarzenia pokazywała złą lokalizację. Dzięki temu udało mi się poznać uroczą Anię (pozdrawiam) również mającą problem z adresem. Sytuację uratował znajomy, któremu udało się wcześniej dotrzeć i nawet zarezerwować miejsce. Co nie zmienia faktu, że bez niego szukalibyśmy jeszcze dłuższy czas, bo nawet w samym budynku Atrium Tower, w którym się spotykaliśmy, nie było żadnych widocznych oznaczeń (wychodząc udało się namierzyć kartkę A4 ze strzałką Facebook NOW).

Moderatorem spotkania był Michał Łukaszewicz z Facebook NOW, który miał pewne problemy z okiełznaniem dyskusji po prezentacjach i kontrolą czasu. Skutkiem czego po pierwszych bogatych dyskusjach zrezygnowano z tego elementu i trzeba było pędzić. No, ale do rzeczy.

Pierwszym prelegentem był Maciej Kołodziejczak pracujący jako Growth Manager w Facebooku. Prezentacja bardzo solidna, z grubsza opisująca:

- funkcjonalności Facebooka;

- rewolucję jaką jest news feed (Wall/tablica), czyli nasza codzienna gazeta gdzie od nas zależy co tam się znajdzie (choć nie jest to do końca prawdą, ponieważ my tylko wpuszczamy na nią dostawców,  zdecydowanie ciekawszym news feedem zdaje się aplikacja Flipboard );

- statystyki używalności Facebooka;

- statystyki jakie możemy sami wyciągnąć ze swoich stron na FB.

Zdecydowanie najciekawsze dane dla każdego comunity menagera, o których wspomniał Maciej, to cykl dnia przeciętnego użytkownika. Użytkownicy najczęściej łapią interakcję z wpisami na ich tablicach w godzinach 8-9, 20-21 i 23-1.30. Teoretycznie te dane są dostępne dla każdego w jego statystykach strony, praktycznie jednak nie są one widoczne i póki co jedyną możliwością, aby zobaczyć je w pełni jest wyciągniecie ich samemu z API.

Biorąc pod uwagę, że warsztaty były przeznaczone dla marketingowców i domów mediowych, którzy jak wiemy kochają dane potwierdzające skuteczność, najważniejszymi danymi, które przedstawił Maciej to wyniki kwietniowego badania „Advertising Effectiveness: Understanding the Value ofa Social Media Impression”, które wspólnie przeprowadził Nielsen z Facebookiem. Badanie jasno pokazują jak wzrasta skuteczność reklamy (czasem aż trzykrotnie) marki „lubianej”.

Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami badania odsyłam na stronę Nielsena z raportami.

Podsumowując. Wystąpienie Macieja jasno pokazuje, że polski team Facebooka to specjaliści z wiedzą i długą historią w branży, ale i niestety z irracjonalną polityką udostępniania danych, przez którą Maciej nie może udostępnić swojej prezentacji.

Drugim prelegentem była gwiazda z Czech Jan Rezab. Najbardziej znanym projektem, w którym ma swój udział, jest Facebakers.com opisywane jako „serce facebookowych statystyk. Jan zdecydowanie sprzedażowo rozpoczął swoją prezentację skupiając się na wspomnianym produkcie. Na samym początku udało mu się połechtać ego obecnych informując, że jako pierwsi na świecie mamy okazję zobaczyć nowy layout, który będzie wdrażany w ciągu następnych dni (wdrożony został 24 października). Dalej przeszedł przez możliwe funkcjonalności facebakera pomocne przy ocenie jakości stron na facebooku. Szkoda, że prezentacja Jana nie jest dostępna, ponieważ byłby to bardzo dobry materiał edukacyjny. Oprócz porad praktycznych, co do interakcji z użytkownikami czy konstruowania aplikacji, pojawiło się również kilka caseów dotyczących branży motoryzacyjnej.

Na szczególne podkreślenie zasługuje projekt dla Kia Motors, gdzie aplikacja stworzona na potrzeby promocji modelu Soul zdobyła szturmem uwagę czeskich użytkowników facebooka. Mechanizm prosty, a wiemy że takie są najlepsze, pomaluj wg. uznania wskazany model. Szkoda, że producent nie zdecydował się na przełożenie najlepszych wirtualnych projektów w rzeczywiste realizacje.

Po bardzo dobrej prezentacji Jana pojawił się Konrad Traczyk z Euro RSCG z tematem „Cztery kółka na polskim Facebooku. Kto, co już robi i jak?. Właściwie mógłbym tutaj skończyć omawianie tej prezentacji, ale nie mogę się powstrzymać przed kilkoma słowami komentarza. Prelegenci zostali uraczenie garścią danych liczbowych, które zostały chaotycznie przedstawione bez żadnych opisów. Można było odnieść wrażenie, że sam prelegent nie wie jak spójnie przedstawić temat. Jedynym ciekawym problemem poruszonym przez Konrada było tworzenie profili (a właściwie ich nazywanie) pod konkretne akcje, a nie pod marki. Co staje się dość uciążliwe w czasie, gdy akcja się skończy, a chcemy by fani uczestniczyli nadal w życiu marki.

Na marginesie. Rozbawiła mnie sytuacja, gdy Konrad wydawca strony Facebooker.pl, która jest promowana jako „wszystko o facebook-u dla firm”, podpiera się danymi z konkurencyjnej platformy Facebakers.com.

Kolejny prelegent Jarosław Bielecki z Mint Media z prezentacją „Facebook Rally, czyli dlaczego MOTO mają trudniej, a rajd po fanów wymaga naprawdę dobrych kierowców” zostanie przeze mnie zapamiętany z dwóch powodów – niesamowitego zaangażowania w markę klienta, o której opowiadał jak o swoim ukochanym dziecku oraz kiepsko z photoshopowanych zdjęć w prezentacji :)

Gorąco polecam do zapoznania się z prezentacją Jarka. Dużo praktycznych porad, bardzo czytelnie opisanych.

Dużo trudności sprawia mi prezentacja Zuzanny Rutkowskiej z Brand KarmyChomiczy Big Brother, czyli o tym jak Kia Motors Polska humorem podbija Facebooka. Zaadoptowano prosty pomysł, który już dość mocno był eksploatowany. Fakt – w Polsce nie było jeszcze zwierzęcego Big Brothera. Pomysł chwycił, zarówno klienta jak i użytkowników Facebooka, ale… No właśnie mam kilka „ale”. Jaki był zamysł długotrwałej strategii? W prezentacji mamy wpisane „długotrwałe zaangażowanie”, a pod nim post sugerujący, że wpada się tylko do chomików. Marka nie gra tu roli. Czy w dobie marek ekologicznych używanie zwierząt w ten sposób nie wygeneruje w dłuższej perspektywie negatywnego skojarzenia (wspominając np. protesty przy jednej z ostatnich reklam Dodga w której występuje małpa)? Jaka była zakładana grupa docelowa, a jaka rzeczywista?

W sumie jest wiele pytań, których nie chce mi się pisać w próżnię. Dziwi mnie tylko, że jak na prezentację o tylko jednym casie robioną przez osobę na stanowisku „Head of Strategy” uświadczyłem tak mało strategii.

Całe szczęście następna prezentacja zatarła złe wrażenie. Rafał Broniarek z 180heartbeatsGenerowanie leadów, monitoring i optymalizacja działań prosprzedażowych na Facebooku” - stworzył modelową prezentację tutarialową jak należy przeprowadzić pojedynczą akcję reklamową. Jedna z najlepszych prezentacji na tych warsztatach. Polecam każdemu kto myśli o reklamowaniu się na facebooku (pewne podobieństwo w działaniach również na Google AdSense czy AdWords) .

Następnie Paweł Loebl z Pride&Glory z prezentacją„Mężczyźni to przerośnięci chłopcy…czyli o wykorzystaniu gier w komunikacji marek motoryzacyjnych pokazał kilka caseów z zakresu gamingu. Prezentacja interesująca dla tych, którzy nie znają tematu. Paweł mówił ciekawie, ale prezentacja dwujęzyczna bez podawanych źródeł niezbyt dobrze wygląda. Jak ktoś mi kiedyś wypomniał, „albo po angielsku, albo po polsku. Niepotrzebnie zwiększasz zaangażowanie poznawcze czytającego”.

Za to Erwin Wilczyński z Tribe Guru pokazał klasę swoją prezentacją „Negatywne praktyki na facebook, czyli czego nie robić w Social Media.  Bardzo mi się podobało nawiązanie do prezentacji Jarosława Bieleckiego z Mint Media i przytoczenie argumentów na rzecz, że samochody są idealne do działań społecznościowych. W tym sporze zdecydowanie lepsze argumenty podał Erwin. Oprócz tego umiejętnością przejrzystego wypunktowania ogólnie popełnianych błędów w działaniach społecznościowych oraz pokazanie na konkretnych przypadkach konkurencji (w tym Heureki, która również gościła na warsztatach) zaskarbił sobie moją dużą sympatię. Gorąco polecam jego prezentację.

Do wystąpienia miałem tylko jedną uwagę. Odniosłem dziwne wrażenie, że Erwin nie uznał googla, yahoo czy baidu jako platform społecznościowych. Jest to dużym błędem merytorycznym biorąc pod uwagę rzeczy, które w nich siedzą.

Filip Beźnicki z domu mediowego Starcom w  prezentacji „Wykorzystanie Facebooka w kampaniach cross-mediowych. Facebook vs Inne Media: Dwa Światy, czy naczynia połączone? Wnioski dla reklamodawców„ pokazał coś, co powinno być jasne od co najmniej 2 lat dla każdego kto miał styczność z Internetem i ma profil na jakimś serwisie społecznościowymi. Nie wątpię, że takie edukacyjne prezentacje są potrzebne. Zastanawia mnie tylko, czy to było dobre miejsce, no ale to sami organizatorzy powinni się dowiedzieć od uczestników. Mimo wszystko prezentację w ramach powtórzenia powinni przejrzeć wszyscy media planerzy i marketingowy.

Ostatnią merytoryczną prezentacją przedstawił Aleksander Winciorek z Heureki pod tytułem – „Social media ROI. Prawdy i mity, czyli jak oceniać wyniki obecności w przestrzeni społecznościowej„. Link do prezentacji pojawił się już na Facebookowym epijarze już kilka dni temu. Prezentacja zdecydowanie pokazująca moc merytoryczną, która stoi za Alkiem. Pytanie tylko czy ta moc przenosi się na realizacje agencyjne? Mam szczerą nadzieję, że tak pomimo wypunktowania przez Erwina Wilczyńskiego.

Na koniec Michał Łukasiewicz i Michał Wiśniewski na szybko przedstawili ofertę Facebook NOW wraz z pasjonującym cennikiem, który i tak każdy dostał do rączki w papierowej formie.

Podsumowując kilka uwag ogólnych:

- literówki na stronie facebooknow.pl np. w tytule prezentacji Alka;

- niedokładne informacji na stronie facebooknow.pl o lokalizacji imprezy;

- niewidoczne informacje o samej imprezie w lokalizacji;

- niezbyt dobre rozłożenie czasu na prezentacje co spowodowało, że ostatnia prezentacja była wystrzeliwana jak z karabinu i grubo po czasie;

- brak systemu oceniania on-line;

- pomimo dostępnego streaming on-line (za co duży plus) brak wideo z konferencji.

Na warsztatach pojawiło się kilka wartościowych prezentacji, szczególnie Rafała Broniarka oraz Erwina Wilczyńskiego, dla których było warto się pojawić.  Ogólnie w skali 1/5 gdzie 5 to najlepsza ocena, Warsztaty Moto oceniam na 4.

Zdjęcia z warsztatów znajdziecie na „fajsowym” profilu facebook NOW.

Aula Polska – rozpoczęciu sezonu barcampowego.

8 Październik 2010

Wczoraj (7.10.10) odbyło się po raz kolejny spotkanie z serii Aula. Spotkanie rozpoczynające nowy sezon składało się z czterech prezentacji z czego dwie mnie urzekły merytorycznością, a jedna ładunkiem emocjonalnym.

Kolejne już wystąpienie Tomasza Zalewskiego na pewno każdego z obecnych zainteresowało, co przełożyło się na dużą liczbę pytań po prezentacji.  Biorą pod uwagę, że regulacje prawne nie są zbyt dobrze znane większości początkującym internetowym biznesmenom  (było to widać po niektórych pytaniach np. o prawa autorskie) takie prezentacje są bardzo potrzebne.  Na przykład czy wiecie, że moderując ręcznie, a nie poprzez automat, chociaż jeden z elementów swojego serwisu np. zdjęcia wrzucane przez użytkowników pod względem treści obraźliwych, to przejmujecie na siebie również odpowiedzialność za całą resztę (nawet jeśli wasz regulamin mówi inaczej)?

Mam nadzieję, że Maciek Budzich udostępni video z tej Auli, a szczególnie z tego wystąpienia.

BTW Mam wrażenie, że kancelaria Wierzbowski Eversheds dzięki uczestnictwu w Aulach wyrobi/wyrobiła sobie bardzo mocną pozycję na rynku IT. Ciekawi mnie czy powstanie ranking kancelarii dla tego segmentu.

Drugą najciekawszą prezentację przedstawił Robert Janeczek z Zubibu.com. Wbrew pozorom praktycznie nie było o produkcie, ale o samych doświadczeniach przy starcie projektu, które swoją uniwersalną ogólnością  mogą być przydatne każdemu. Wiedz co chcesz powiedzieć, wiedz przed jaką publicznością mówisz, przewiduj pytania, zwiększ masę, nie przepłacaj, tnij koszty, znaj i dbaj o swoich ludzi to wszystko truizmy, ale ktoś o nich musi mówić. A w takiej formie w jakiej to zrobił Robert to była przyjemność.

Każdy chyba marzy aby przedstawić swoją historię krok po kroku i opowiedzieć o ludziach, którzy przyłożyli się do naszego sukcesu. Właśnie taką prezentację zrobił Wiktor Sarota z firmy Infakt. Bezpośrednio, dobitnie i wyraziście, jednak bez umiejętności prezentowania wystąpienie straciło na jakości. Stres powodujący hiperwentylację, nad aktywność ruchową i używanie form niegramatycznych był raczej powodem do uśmiechu, a nie zastanawieniem się nad słowami prelegenta.

Mam szczerą nadzieję, że Wiktor popracuję nad umiejętnościami prezentacyjnymi szczególnie, że sam mówił jak bardzo jest istotny wygląd tzn. jak Ciebie postrzegają inni.

EDIT: Zapraszam do obejrzenia Wiktora na kanale mediafunowym.

Ostatnia z wczoraj prezentacja „Jak wdrażać zmiany – na przykładzie Płacę z Allegro” Piotra Sekulskiego nie zrobiła takiego wrażenia jak powinna. Obawiam się, że prelegent nie do końca wiedział co chce powiedzieć, a może to ja nie potrafię słuchać tak jak bym chciał? Zdecydowanie można by zrobić bardzo fajne studium przypadku na ten temat, ale na chwilę obecną dowiedziałem się tylko, że zmiany w Allegro będą wprowadzona małymi pakietami…

Na koniec było trochę o DEMOCAMP-ie, jednak wolałem się wyślizgnąć chwilę wcześniej na obowiązkową pizzę.

Więcej o Auli Polska na stronie aulapolska.pl

IE a PR

14 Sierpień 2009

Bardzo ciekawe badanie pokazujące, że Internet Explorer 8 jest jedną z najbezpieczniejszych, jeśli nie najbezpieczniejszą przeglądarką w kategorii podszywających się stron- polecam.

Chyba będzie trzeba zmienić postrzeganie IE.

że Internet Explorer 8 jest jedną z najbezpieczniejszych, jeśli nie najbezpieczniejszą przeglądarką w kategorii podszywających się stron- polecam.
Chyba będzie trzeba zmienić postrzeganie IEże Internet Explorer 8 jest jedną z najbezpieczniejszych, jeśli nie najbezpieczniejszą przeglądarką w kategorii podszywających się stron- polecam.

Pomysł dobry to pomysł sprawdzony!

14 Sierpień 2009

Z motywacją u człowieka różnie, jednak przepraszam, że nie publikowałem, pomimo tak dobrych początkowych komentarzy. Mam nadzieję, że już się nie zdarzy tak długa przerwa. Do rzeczy.

Co jakiś czas pojawiają się doniesienia w prasie o kolejnym dedykowanym projekcie internetowym dla kobiet. W czerwcu pisało się o multimedialnapolka.pl. Projekt miał być edukacyjny, ale chyba tylko z nazwy i miał edukować tylko te osoby, które wydały pieniądze na to (próżno szukać tej strony w googlach pod hasłem Kobieta). Liczę, że firma Multimedia Polska nauczy się czegoś o Internecie dzięki temu projektowi. Choć to może Ja mam za duże wymagania…

Po dwóch miesiącach mamy kolejną inicjatywę ubraną w pięknie dyskryminującą nazwą „Jej Świat„.

Zastrzegam od razu, że korzystam świadomie i z premedytacją z przeglądarki Chrome i jeśli coś w niej nie działa na stronie to winę zwalam na autorów strony, którzy są sto lat za murzynami skoro nie potrafili dostosować jej do współczesnych wymagań, proste?

Serwis jest podzielony tematycznie na kilka działów, ale wszystkie są na tym samym templaycie, który jest raczej przejrzysty. Jednak to nie on jest pierwszą rzeczą, która się rzuca w oczy. Pierwszą rzeczą, która bardzo rzuca się w oczy to czas ładowania strony, który jest delikatnie mówiąc niezadowalający, powód wydaje się prosty. Strona od razy chce wyświetlić 20 ostatnich wpisów z towarzyszącymi im grafikami (jedno zdjęcie 100-200 kb, co jest przesadą, no chyba, że drukujemy od razu do prasy.). Póki standardem nie jest łącze 10 mb to rozwiązanie odstrasza, a brak możliwości wyboru ile chcemy wpisów oglądać na stronie tym bardziej nie zachęca. Porozwodziłbym się nad tym, dlaczego grafiki tyle ważą, ale rozumiem, że agencja nie potrafiła uświadomić klienta czemu używanie zdjęć o prasowej jakości w internecie mija się z celem. Drugą rzeczą, do której nie mogłem przywyknąć to czcionki. Strona w Mojej perspektywie wygląda jak sen drukarza bez wyobraźni.  Czcionki nieproporcjonalne, wychodzące z przeznaczonej dla nich przestrzeni, męczące topornością. Całe szczęście jest to element, który bardzo łatwo można poprawić, szczególnie przy udziale zaangażowanych użytkowników. Co do samych funkcjonalności serwisu, to są one idealne. Proste i przejrzyste. Ajaxowe przewijania są intuicyjne, jednak męczy Mnie dlaczego nie dokonano kroku dalej z możliwością personalizacji wyglądu strony? Wydaje się, że strona BBC wisi już latami, a nadal niewielu potrafi pójść za tym logicznym ciosem.

Co do pomysłu na serwis to wydaje mi się, że rynek jeszcze długo będzie nienasycony takimi wtórnymi pomysłami na portale kobiece. Szczególnie, że jeszcze nie ma presji na silne akcenty komunikacyjne do jakich kobiet mają być skierowane konkretne serwisy. A patrząc na język jakim jest pisany jejŚwiat (podoba mi się) jestem pewien, że inwestycja dość szybko się zwróci.

I to chyba tyle na dziś.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.